sobota, 20 kwietnia 2013

Strona 8: W walce ze słabościami

Idąc dalej Rey wraz z Benji'm zauważył dwie postacie ubrane w czarne płaszcze. Twarze były zakryte czarnym kapturem a przy biodrach widać było przymocowane pochwy w których widniał miecz przy każdej osobie. Rey i Benji postanowili ustać. Rey zbliżył się bardziej w stronę wuja i cicho powiedział:
-Wujku, widzisz? Oni są uzbrojeni, myślisz, że są po to by strzec przejścia?- zapytał cicho Benji'ego.
-Widzę, ale nie wydaję mi się by byli tu po to by coś chronić. Wydobywa się od ich dziwna mroczna aura. Bądź za mną, ja podejdę i zobaczymy o co chodzi.- dał do zrozumienia Benji.
Rey zrobił tak jak kazał Benji. Gdy podchodził co raz bliżej jedna z zakapturzonych postaci odezwała się mrocznym głosem:
-Nie zbliżaj się.
Benji ustał i powiedział w ich stronę:
-Po co tu stoicie? jeżeli zamierzacie nas powstrzymać od miejsca w które zmierzamy to ja w takim razie powstrzymam was by spokojnie przejść. 
Drugi raz odezwała się mroczna postać:
-Jesteśmy tu po to by wziąć ze sobą tego chłopca który stoi za tobą przestraszony. Jeżeli masz zamiar walczyć do nic nam nie przeszkodzi w wypełnieniu tego celu. 
Postać mówiąca jako pierwsza postanowiła wyjąć z pochwy miecz i zaatakować. Benji przyjął postawę bojową po czym wyjął swój miecz w obronie. Gdy dwa miecze się starły, z miecza przeciwnika zaczęła wydobywać się czarna aura. Postać wypowiedziała magiczne zaklęcie gdy wówczas wybuchł czarny ogień. Benji w jednej chwili zdążył zrobić unik. 
-Użytkownik czarnego płomienia, bardzo rzadki żywioł z rodzaju ognia. Kim oni są? Tamten drugi stoi jakby na coś czekał, czyżby przypatrywał się całej walce? Nie ważne.. Rey z chowaj się! Jeżeli zginę uciekaj w stronę miasta!- po chwili zastanowienie Benji krzyknął w stronę Rey'a. 
Rey patrząc na przeciwnika był sparaliżowany widząc jego siłę. 
-Nie mogę, nie mogę tak stać! Muszę coś zrobić. Nie wybaczę sobie tego jeżeli coś stanie się mojego wujowi. Muszę pokazać, że jestem silny, muszę.- myślał sparaliżowany Rey.
Po uniku i ostrzeżeniu w stronę Rey'a przeciwnik odskoczył w górę i zaatakował
-Odsłoniłeś się.- powiedział przeciwnik.
Benji został dźgnięty w lewe ramię. Energia wydobywająca się z miecza nie dawała na żaden ruch ze strony Benji'ego. Rey widząc ten straszny widok ocknął się i z determinacji wypowiedział zaklęcie nauczone podczas treningu z Baki'm: 
-"Cięcie dwoma palcami"!
Po czym podbiegł do przeciwnika i wbił dwa palce w samo serce. Benji spoglądał z niedowierzaniem na to co się stało. Patrzył na Rey'a który stał przed przeciwnikiem. Rey wyjął zakrwawioną rękę. Jeszcze przez chwilę stał patrząc na swoją rękę i zakapturzoną postać która upadła na ziemie. W tym czasie Rey odezwał się w stronę Benji'ego.
-Wujku, nie po to trenowałem, by stać przestraszonym przed przeciwnikiem czy uciekać i mieć do siebie żal o to, że z tchórzyłem. Ja po prostu chciałem być silny, by móc pomagać komuś na kim mi zależy. Chciałem pokazać rodzicom i podziękować im tym, że mogę zrobić coś co inni zrobili dawno temu dla mnie.- powiedział Rey. 
Benji leżał roniąc łzy. Patrzył na Reya z nadzieją i z lekkim nie dowierzaniem na to co się stało. Rey chwycił miecz i wyciągnął Benji'emu z lewego ramienia. Postać w dali która stała wyglądała na obojętną, lecz postanowiła odejść. Benji wstał i nałożył na swoje ramię opatrunek związawszy je szmatką. 
-Jestem z Ciebie zadowolony Reymondzie, nie wiedziałem, że się tak to skończy, ale dzięki Tobie zmieniła logika czasu dla którego miało miejsce moja porażka. Dziękuje ci. Jestem zdziwiony, że tak w krótkim czasie nauczyłeś się tak skomplikowanej techniki i gdy na Ciebie patrzyłem widziałem strach w Tobie, obawę przed tym co może się stać. Myślałem, że uciekniesz, lecz pokazałeś jak silny się stałeś. To nie koniec. Byli to dziwni ludzie ze złymi zamiarami. Na dodatek jeden z nich posiadał dziwne umiejętności, które pokazał podczas walki.- powiedział Benji.
Po całej sytuacji Rey w raz z wujem Benji'm postanowili kontynuować wędrówkę w stronę Synaj. 

Strona 7: Wyruszamy w podróż!

Po ciężkim dniu, w którym Rey spędził większość czasu w raz z Baki'm towarzyszącym mu i pomagającym przy treningu. Obaj chłopcy się obudzili, pożegnawszy się rozeszli się do domu. Rey powoli otwierał drzwi od domu. Kiedy zrobił krok w przód ujrzał stojącego w korytarzu Benji'ego.
-Gdzie byłeś? nie mogłem zasnąć przez Ciebie myśląc czy nic się Tobie nie stało.- zapytał rozgniewany Benji.
-Wujku, no więc byłem w lesie i rozmawiałem z Baki'm. Trenowałem tak mocno, że ze zmęczenia zasnąłem razem z nim koło jeziora.- wytłumaczył Rey.
Jeszcze przez chwilę Benji spoglądał na spokojnego i milczącego chłopca. Wziął głęboki oddech i powiedział:
-Reymondzie weź te rzeczy, spakowałem tylko te najbardziej potrzebne. Picia i jedzenia wystarczy, wyruszamy za nie całą godzinę tylko jeszcze coś zjesz. Co do szkoły napisałem prośbę o zawieszenie więc szkołę ukończysz za 6 miesięcy.- powiedział z powagą Benji.
Rey nie potrafił wypowiedzieć ani jednej słowa ze swoich ust. Nie znał powodu dla którego miałby wyruszać tak nagle w nieznaną podróż. Chwila minęła, gdy Rey chciał powiedzieć coś na ten temat w trakcie tego momentu Benji przerwał okazje by dać Rey'owi coś do powiedzenia i sam postawił się wyrazić.
-Nie mów nic Reymondzie wszystko wiem. Nie wiem czy uznać to za słuszne zdarzenie czy też nie, ale jedno jest pewne, trzeba wyruszać w drogę. W chwili gdy byłeś dzieckiem twoja matka wręczyła mi ten amulet. Był on oznaką i również czasem w, którym postanowisz zdjąć ze swojego ciała i duszy magiczną pieczęć ograniczającą twoją energię. Amulet pękł więc wiem, że stało się to co stać się nie powinno, choćby teraz. Wyruszamy w dolinę zwaną Synaj, gdzie nauczysz się walki wręcz oraz posługiwania się magią. Teraz powiem ci kim byli twoi rodzice.
Chłopiec chwilę się zastanowił po czym postanowił coś wyodrębnić.
-Wujku, jestem zdziwiony, że wszystko wiesz. Teraz już wiem jak moja Matka mogła być tak mądra robiąc coś takiego. Co do rodziców nic już nie musisz o nich mówisz, wiem prawie wszystko dzięki rozmowie z Eterius'em. Zapewne wiesz o kogo chodzi. Skoro musimy wyruszać to niech tak będzie, będę gotowy za nie całą godzinę!- krzyknął wesele Rey ruszając w stronę kuchni. Po rozmowie z Rey'em Benji zastanawiał się przez chwilę co do całej rozmowy.
-Nie mogę uwierzyć, że jest już taki dorosły, choćby się tak wydawało cała ta sytuacja zmieniła jego życie, a on się tym nie przejmuję. Może to traktuję jako zabawę chodź nie powinien. Sam nie wiem.- pomyślał Benji.
Rey zjadł dwie porcje obiadu, które były przygotowane z wczoraj przez wuja Benji'ego. Chwycił swoją wielką zieloną torbę i z uśmiechem na twarzy krzyknął w stronę wuja:
-Jestem gotowy!
-Zatem ruszajmy.- powiedział ze spokojem wujek Benji.
I tak droga którą ciągnęła się w stronę Synaj była długa i obrośnięta lasami. Tempem którym szli wydawał się niezbyt gwałtowny, po prostu się nie śpieszyli. Będąc na drodze do Synaj, przejście w dalszą wędrówkę zastawiają dwie postacie w czarnych płaszczach.

niedziela, 31 marca 2013

Strona 6: Gwiazdy


Wszystko wróciło do normy. Energia pokrywająca Rey'a ucichła z czego wiatr i ogień znikł. Baki leżał cały czas na ziemi będąc zdziwiony. Rey wstał, poszedł i wyciągnął ręke w stronę Baki'ego. Baki złapał dłoń Rey'a i wstał. Wszystko działo się szybko a miejsce w którym znajdował się Rey było stworzone wyobraźnią jego i Eteriusa dla czasu trwającego jedną sekundę. Niedowierzający Baki zapytał.
-Skąd masz taką energię? To co się działo nie jest normalnym zjawiskiem! Nie od tak się rodzą ludzie mającą pod kontrolą dwa żywioły stanowiące jedność, zwane elementarną fuzją. Rey czy jest coś czego jeszcze nie wiem?- zapytał.
Zakłopotany Rey chciał już powiedzieć jedno słowo gdyż... usłyszał głoś Eteriusa w swojej głowie.
-Reymondzie za nic nie możesz powiedzieć co posiadasz w swoim wnętrzu, powiedzenie jednej osobie może Tobie strasznie zaszkodzić. Jeśli ta informacja dotarłaby do miasta miałbyś poważne kłopoty, byłbyś poszukiwany. Nawet, gdy to Twój największy przyjaciel musisz uważać.
Rey usłyszawszy słowa Eteriusa odpowiedział na pytanie Baki'ego.
-Myślę, że to zbieg okoliczności, sam się zdziwiłem, możliwe jest, że ta energia płynęła z moich i emocji, które odczuwałem.- dał do myślenia Rey.
-Może masz rację, chodź mówiłem Tobie byś o niczym nie myślał, lecz nadal się zastanawiam nad tym co widziałem! Jeżeli to prawda to jesteś rzadką osobą która ma wrodzone te dwa żywioły. Trenując swoje ciało i umysł możesz stać się naprawdę silnym wojownikiem nie kończąc przy tym żadnej szkoły, nawet widzę Cię w świetle Ancara czy też Exodusa.
-Przestań tak mówić, bo postawiłeś mnie wdziwnej sytuacji, a tak po za tym kim jest ten Ancar i Exodus?- zapytał Rey.
-Tak myślałem, że o to zapytasz. Ancar jest osobą uważaną za nad człowieka z umiejętnościami niemożliwymi dla człowieka. Słyszałem też, że może mieć dusze demona bądź dusze jakiegoś smoka. Exodus jets magiem, który ponoć zostaję ukształtowany w łonie matki przez samego Boga otrzymując mądrość, siłę i umijętności powiązane z Bogiem. Mag ten otrzymuję cel na ziemi który musi spełnić jako obowiązek. Księga mówi, żę mag Exodus objawia się pod swoma postaiami, morocznej osoby którą kieruję nienawiść bądź dobrej który kieruję się miłością w życiu.- odpowiedział.
-Jesteś bardzo mądry Baki, ale jedno mnie zastanawia, dlaczego Exodus może objawiać się pod mroczną stroną, czy Bóg tez potrafi być zły?- zapytał z ciekawością.
-Bóg wybiera jednego człowieka na tej ziemi dając mu wolną wolę ale i cel do którego ma obowiązek wypełnienia od początku. Mag ten jest dobry, ale to nadal człowiek, który Demon z łatwością podpuści by stał on się zły i nie wypełnił woli Boga lecz złego Demona. Chodź to tylko zapiski w księdze. A czy Bóg potrafi być zły? Tego nie wiem.- odpowiedział Baki.
-Teraz rozumiem, dobrze ! kontynuujmy więc trening!- krzyknął z powagą Rey. Baki wraz z Rey'em przeszli do magii opierającej się na Ofensywie, dzięki której Rey będzie mógł atakowac swoich wrogów. Baki otworzył następny zwój z róznymi nazwami magicznymi dostosowanymi do danego żywiołu.
- A więc tak, do twojego żywiołu, czyli.. wiatru. Troszkę to dziwne, ale nie ma żadnego wpisu dotyczącego złotego ognia, a więc to powińmy. Z wiatru są następujące czary i techniki:
-Cięcie dwoma palcami- polega ona na uzyciu prędkości wiatru które przeszywa osobę ciosem z dówch palców.
-Ukryty w wietrze- stajesz się jednością z wiatrem z czego jesteś niewidzialyn dla wroga.
Ryk ostrzy- wykumulowaną czakrę z płuc wydychasz tworząc ostre jak brzytwy ostrza stworzone dzięki wiatru.
-Jedność- używa czakrę z wiatru dzieląc się ze szybkością.- wyczytał Baki.
-Bierzmy się do roboty!- krzyknął wesele Rey z uśmiechem na twarzy.
Rey wybrał czary i techniki do treningu po kolei. Uczył się do późnego wieczora nie dając szansy na odpoczynek. Za wszelką cenę chciał nauczyć się wszystkiego naraz w jeden nie cały dzień. Baki usiadł na kamieniu spoglądając cały czas na trenującego Rey'a.
-Co On pragnie osiągnąć? Jego determinacja jest silna, ale czy wie, że męcząc tak swoje ciało nie będzie miał siły na kolejne dni nauki? Hmm.. powoli poznaje jaki on jest naprawdę.. co jeszcze skrywa?- pomyślał głęboko Baki.
Rey cały spocony z zakrwawionych rękach nie ustaję od treningu po czym postanowił ustać.
-Pokażę wszystkim, że jestem inny, pokażę innym, że dam radę obronić osobę na której mi zależy, na pewno to zrobię, tamta porażka była początkiem do tego jak stanę się silny naprawdę. Udowodnię mojej Matce i mojemu Ojcu, że jestem silny, pokaże im tym jak naprawdę ich kocham.- pomyślał Rey stojąc zacząwszy obcierać swoimi zakrwawionymi rękoma oczy z których leciały łzy. Zaczął kontynuować swój trening kumulując czakrę i uderzając gołymi pięściami w drzewo.
-Czyżby płakał? Pewnie sobie coś przypomniał, muszę to przerwać, bo w takim stanie będę musiał go ciągnąć w stronę w domu.- pomyślał Baki.
Baki już podchodził, gdy Rey nagle ze zmęczenia upadł na ziemię. Próbując wstać, oparł się o łokcie ziemi uginając powoli nogi ku górze. Postanowił jeszcze ostatnimi siłami uderzyć trzy razy drzewo.
-Starczy już! Jesteś zmęczony,  chodź usiądziemy razem na trawie.- oznajmił Baki.
Baki widząc Rey;a w takim stanie postanowił go chwycić i wziąć pod pachę i zaprowadzić go przed rzeczkę, po czym chłopcy usiedli na trawie.
-Dziękuję ci...-powiedział Rey nie dokańczając następnego zdania.
-A to za co?- zapytał ze zdziwieniem Baki.
-...za to, że jesteś, za to co mi dzisiaj pokazałeś, to czego mnie nauczyłeś, chodź w pełni jeszcze nie potrafię.- powiedział wzruszony Rey.
-Ależ nie ma za co, jesteś moim przyjacielem, zawsze Tobie pomogę, przytulę, dam swój bark byś mógł wylać spokojnie na nim swoje łzy. Skoczę za Tobą w ogień, myślę, że byś zrobił dla mnie to samo, ponieważ Tobie ufam.- powiedział Baki.
-Pamiętaj, zawsze jest coś za co można podziękować, nawet jeżeli to najmniejszy szczegół, chodź dla mnie ten szczegół znaczy wszystko. Ja Tobie również ufam i tez bym oddał życie za Ciebie, umierając z uśmiechem na twarzy, że mogłem ocalić osobę na której mi mocno zależało,  inaczej bym się z Tobą nie spotykał.- oznajmił Rey.
Obaj chłopcy już leżeli na trawię. Ich twarz była skierowana w stronę nieba, gdzie patrzeli na gwiazdy. Noc była tak piękna, że w jeziorze odbijało się światło gwiazd padających z nieba.
-Spójrz Baki tylko na te gwiazdy, jedna świeci mocniej od drugiej, chodź są takie same. Patrząc na nie widać spokój, tam gdzie nie czuć cierpienia, bólu i samotności. Nie muszą walczyć, bo wystarczy, że świecą. - powiedział ze spokojem Rey.
-Racja, gwiazdy są jak uczucia, jedne świecą mniej a drugie mocniej. Nawet ta najmniejsza gwiazda może okazać się najsilniejsza.-powiedział Baki.
Kiedy się już bardziej z ściemniło, po pewnym czasie Baki zauważył, że Rey już zasnął. Leżał tak jakby nie bał się o nic chrapiąc przy tym. Baki zmyślając co zrobić z Rey'em, postanowił zrobić to samo, i tak do białego rana spali na trawie po ciężkim dniu nauki.

poniedziałek, 11 marca 2013

Informacja: Zawieszenie części

Witajcie, na chwilę dzisiejszą mogę ogłosić, że do końca marca owe części będą zawieszone. Przepraszam za opóźnienie, ale tyczy to moje prywatne problemy. 
~Szakal 

niedziela, 3 marca 2013

Strona 5: Poznałem prawdę o Sobie

Zapadła cisza. W miejscu w którym nie było wyczuć żądnej żywej osoby, prócz chłodnego wiatru i ciepła żarzącego się ze złotego ognia. Pomieszczenie wyglądało jak stara zaniedbana świątynia, która za kurzem kryje wszelakie bogactwa. Na kałuże siedział Rey, po czym podniósł się oglądając wszystko co się znajduję wokół niego. Rey wstał po woli, zbliżając się w stronę ciemnego tunelu. Robiąc następne kroki coś odważyło się powiedzieć.
-Reymondzie czekałem na ciebie aż 14 pór letnich by wreszcie cię zobaczyć i z tobą porozmawiać, podejdź bliżej bym mógł ciebie zobaczyć.-powiedziała spokojnie tajemnicza postać w ciemnej oddali. Rey przestraszony zbliżał się co raz bliżej, aż ujrzał kraty więzienne za którymi była zupełna ciemność. Chłopak złapał stalowe kraty, wtedy wyłoniła się zamaskowana postać w czarnej szacie. Rey w panice przewrócił się w tył siadając na pośladkach. W ten rzekła zamaskowana postać:
-Powstań Reymondzie, nie ma się czego bać.-dał do zrozumienia Rey'owi. Rey wstał po czym zapytał:
-Kim jesteś?
-"Kim jesteś?" jest jedyną formą od funkcji "czym jesteś". A czym jestem? Duchem w masce, jestem Tobą i Mną, Matką i Ojcem, bratem i przyjacielem, nami wszystkimi na tym świecie.-odpowiedział.
-Duchem? Jak to mną? Dlaczego tu jestem?
-Tak duchem, może lepiej jak się przedstawię, nazywam się Eterius i jestem złotym duchem w postaci złotego płomienia i wiatru tworzącego jeden wspólny element. Jestem Duchem przewyższającym inne zwykłe duchy. Zesłany przez Boga, lecz zostałem zamknięty w złotej szkatułce i zapieczętowany przez człowieka. Moim celem było zmienić ludzkie serce tak by żyła w niej tylko miłość, ale teraz już za późno. Mój cel już wygasł 20 lat temu, gdy tyle czasu miałem na to by to spełnić. Nie mam celu i nie wiem co mam począć, lecz jesteś Ty. Ty który może zmienić wszystko.-powiedział Duch
-Miło mi ciebie poznać chodź nadal nie pojmuję pewnych rzeczy, rozumiem, że jesteś duchem ale skąd się wziąłeś we mnie?-zapytał Rey
-Teraz powiem  ci całą prawdę o tobie i o . . . twoich rodzicach . Rey kiedy usłyszał słowo dotyczące rodziców robiąc duże oczy zdziwił się czy naprawdę miał rodziców i kim oni byli.
-Kontynuuj proszę !- krzyknął z rozpaczą Rey
-Tak więc opowiem ci całą prawdę, gdy teraz mam na to możliwość. 17 lat temu gdy byłem jeszcze uwięziony w złotej szkatułce pewnego dnia ujrzałem światło dzienne a zarazem twoją matkę Talle. Była piękna, a jej dusza piękniejsza od urody. Posiadała dobre serce jakie inny człowiek nie posiadał. Po czasie kiedy rada miasta dowiedziała się, że Talla otworzyła szkatułkę i zapieczętowała w swoim ciele mnie postanowiła ją szukać. Oda Masao czyli Ojciec twojego Ojca był i jest królem Minitrii, który wydał rozkaz by zabić Talle. Wiedząc, że czeka ją śmierć spłodziła z Ton'em Masao,z twoim Ojcem, Ciebie Reymondzie. Aby zachować mnie gdy byłeś jeszcze w macicy zapieczętowała mnie w tobie by narodzić syna, który zmieni ten świat. Talla była przechowywana przez całą porę letnią w jaskini aż do momentu twoich narodzin. By cię uratować dała pod opiekę bratu Ton'owi, Benji'emu, twojemu wujowi. Talla była piękną i inteligentną kobietą, która skończyła wszystkie klasy "B" z czego została najlepszą w oddziale pieczętujących. A twój Ojciec był wspaniałym wojownikiem, założycielem klanu Masao w którym przetrwał tylko twój Wuj Benji. Reszta została zamordowania z obronie przed Tallą i po to by kupić cenny czas dla twoich narodzin. Innym słowem oddali za ciebie życie, bo wierzyli w ciebie, że tylko ty możesz zmienić przeszłość, że tylko tylko możesz zmienić ten świat. To tyle jeżeli chodzi o twoich rodziców i samego ciebie. Zapytam ciebie jeszcze czy masz jakiś cel ?- opowiedziawszy dodał pytając. Rey usłyszawszy to co powiedział mu Eterius, padł na kolana i zaczął wylewać rzekami łez krzycząc przy tym:
- Dlaczego! dlaczego wiem dopiero teraz po tylu latach, dlaczego Wuj mi tego nie powiedział ! Nie mogę uwierzyć, że miałem rodziców, że zrobili to bo mnie kochali oddając własne życie za mnie! Tak się cieszę, że mogę spokojnie o tym powiedzieć, ale nie przecież płaczę! chodź czuję żal z drugiej strony czuję się szczęśliwy . . - wypowiedział głośno żalem. Rey przez chwilę jeszcze klęczał aż ustał i wytarł łzy o swoje ramię. Eterius spoglądając na płaczącego Rey'a zastanawiał się głęboko w myślach.
-A więc tak płaczą ludzie, nie potrafię tego zrozumieć, bo sam nie potrafię płakać, czy to dobre czy to złe? Myślę, że jest to dla niego ciężkie dowiadując się o prawdzie dopiero teraz.-pomyślał Eterius. Rey stojąc odpowiedział na pytanie odnoszące się do celu.
-Mam małe cele chodź nie wiem czy coś znaczą, pragnę zostać najlepszym wojownikiem chodź jestem słaby , pragnę też jakoś zmienić ten świat na lepszy, oczyścić go z brudu po którym ludzie stąpają, gdzie trwają wojny i trwa nędzne cierpienie. Ludzie widzą w tym rozwiązanie ale jak naprawdę jest ? Myślę, że w cierpieniu znajdziesz większe cierpienie niż rozwiązanie aż do śmierci. Mam cel coś zrobić z moją siłą oraz cel w którym chciałbym zobaczyć moich rodziców.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc twój cel staję się również moim, jesteśmy jednością która będzie dążyć do tego aż po śmierć. Jeżeli zginiesz zginę i ja.-powiedział Eterius
-Dobra ! Jeżeli dobro jeszcze istnieję to ja go odnajdę! Sprawię by każdy stał się dobry nawet jeżeli miałbym zapłacić za to życiem. Moja śmierć wobec tego czynu nie pójdzie na marne, bo ludzie dowiedzą się o mnie i będą podążać tą samą ścieżką. Może będzie ich tylko paru albo tylko jeden ale będą walczyć do końca.- powiedział Rey. Eterius z powagą spojrzał na Reya postanawiając się uśmiechnąć do niego, chodź nie wiedział co to znaczy.
-Dobra, dobra musisz już wracać.-powiedział Eterius
-Ok tylko zadam jeszcze pytanie. Dlaczego jesteś uwięziony ? i poco nosisz maskę oraz szatę ?-zapytał ze zdziwieniem Rey.
-Jestem uwięziony bo to część pieczęci którą nałożyła na mnie twoja matka, by moja moc nie pochłonęła ciebie na wieki. Maska i szata również jest pieczęcią. Wszystko to obyś stopniowo przyzwyczajał się do mojej mocy. Jesteś jeszcze młody a taka siła mogłaby cię zabić.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc żegnaj. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.-oznajmił Rey.
-Lepiej się tysiąc razy witać niż raz na zawsze żegnać, a więc do zobaczenia Remondzie, pamiętaj jesteśmy jednością. Przez cały czas byłem w tobie od momentu pieczęci, więc wiem co czujesz. To co tu widziałeś była rzeczą między twoim a moim umysłem z tworzonym przeze mnie i ciebie.-powiedział. W chwili Rey przeniósł się w miejsce, gdzie miało spotkanie z Baki'm.

sobota, 2 marca 2013

Informacja dotycząca zmiany tytułu i zapowiedzenie kolejnej części opowieści

Postanowiłem umieścić ankietę, która będzie przedstawiała 4 nazwy tytułu opowieści. Chcę znać waszą opinię dla tego czekam aż głos w jednym punkcie zwiększy się do min. 10. Co do następnej części będzie ona miała tytuł: "Poznałem prawdę o sobie" w której toczy się pewna rozmowa między człowiekiem a duchem który opowiada całą prawdę na temat Rey i jego rodziców. Premiera owego tytułu pojawi się na blogu jutro w godzinach wieczornych.
~Szakal 

Strona 4: Nieznana Siła


Po chwili zaskrzypiała podłoga. Widać było skradającego się wuja Benji'ego, który po cichu wszedł do pokoju Rey'a. Ustał przed łóżkiem, odkrył Reya z pierzyny i głośno zaczął krzyczeć:
-Wstawaj Rey ! wstawaj ! Już dawno powinieneś zjeść jakieś śniadanie!, a gdy zjesz chciałbym żebyś nabrał drewna!-krzyknął w stronę Rey'a. Rey usłyszał krzyk i wstał z łóżka najszybciej jak potrafił, pościelił łóżko i pobiegł w stronę kuchni przygotowując sobie danie z liści edun, elfickich liści. Benji dosiadł się i zapytał.:
-Widziałem twoje siniaki Reymondzie, również mi nie pasuje, że wróciłeś wczoraj późno do domu, co się takiego stało?- zapytał zaciekawiony wujek Benji.
-To nic takiego, próbowałem pomóc Baki'emu chodź wiedziałem, że mi się nie uda, próbowałem coś z tym zrobić, lecz stałem jak tchórz i po chwili zacząłem być bity. Skończyło się na tym, że obaj trafiliśmy nie przytomni do pielęgniarki szkolne. Gdy wyszedłem zapoznałem się z Baki'm. Wczoraj rozmawialiśmy cały wieczór o sobie, a dzisiaj idę się z ni ponownie spotkać.-wytłumaczył
-Rozumiem, tylko pamiętaj następnym razem trzymaj się z daleka od takich łotrów, a to co zrobiłeś było godne bohatera, podziwiam cię za to.-powiedział wesele wujek Benji. Rey po zjedzeniu śniadania wstał, uśmiechnął się w stronę wuja i pobiegł w stronę jeziora Nelos, gdzie umówił się z Bakim. Benji wyszedł z domu i z daleka krzyknął w stronę Rey'a.:
-Tylko wróć potem coś jeszcze zjeść i pozdrów ode mnie tego Baki'ego!- krzyknął Benji. Rey przytaknął głową i pobiegł dalej. Dotarł na miejsce po czym zauważył Baki'ego siedzącego na kamieniu. Podszedł do niego, skromnie się przywitał po czym zapytał:
-To od czego zaczynamy, jaki rodzaj magii będziemy używać?!-zapytał z niecierpliwością.
-Myślę, że najpierw trzeba poznać jakim żywiołem preferuje twoja dusza, ciało i umysł. Żeby to sprawdzić trzeba zdjąć pieczęć specjalnym zaklęciem.Pieczęć ogranicza twoją duszę i ciało oraz umysł do ukazania się twojej prawdziwej energii duchowej natury.-wytłumaczył
-A jak to zrobisz, znasz to zaklęcie?-zapytał Baki'ego
-Nie martw się pożyczyłem zwój z tym zaklęciem mojego Ojca, myślę, że się o niczym nie dowie. Teraz pokażę na czym to polega. Usiądź w siadzie skrzyżnym, złącz obie ręce trzymając je wysoko nad głową po czym weźmiesz głęboki oddech, a ja wypowiem zaklęcie zdejmując moją prawą ręką zaklęcie uciskając twoją środkową klatkę piersiową. Musisz się skupić i niczym nie myśleć. No to zaczynam.-powiedział Baki. Baki wyjmując zwój z torby zaczął czytać je w prawej ręce, a lewą ucisnął środkową klatkę piersiową Rey'a wypowiadając słowa.:
                                                         IRUCLES SENTI NO MORA
                                                       ANTE E NOSES U EPOS SAN
                                                                     CHRONICLE !

Po wypowiedzeniu tych słów, woda na jeziorze zaczęła drgać a wiatr przemieszczał się co raz szybciej wokół Rey'a i Baki'ego. Pieczęć została zerwana a siła, która uwolniła się z Rey'a odepchnęła Baki'ego na 12 stóp. Baki spojrzał w stronę Rey'a lecz ogień który się żarzył w okół niego nie pozwalał dokładnie zobaczyć co się dzieję z Rey'em. Z niedowierzaniem Baki ledwo spoglądał na Rey'a i pulsującą wokół energię w postaci złotego ognia. Przez chwilę się jeszcze przyglądał myśląc sobie.:
-Niewiarygodne, to przecież element złotego ognia, która jest rzadką cechą dla zwykłego żywiołu ognia. To co tu widzę to elementarna fuzja! połączenie dwóch żywiołów ognia, na dodatek złotego z wiatrem stanowiący jedną energię, to nie możliwe a jednak na to patrzę, przecież on ma 14 lat skąd by miał taką moc, nie pojmuję tego.-rozmyślał głęboko Baki nad ideologią energii Rey'a. Rey cały czas siedział nie wiedząc skąd ma taką energię, spojrzawszy na Baki'ego zauważył, że leży nie przytomny. Zauważył również, że ani woda ani wiatr się nie poruszały. Rey w padł panikę doznając szoku, nie wiedział co ma zrobić, w trakcie tej dziwnej sytuacji usłyszał głos i znalazł się w miejscu, gdzie wszystko płonęło złotym ogniem.

czwartek, 28 lutego 2013

Informacja dotycząca kontynuacji opowieści.

Witam po 3 napisanych tytułach chciałbym po informować, że dalsza opowieść będzie opisywana co 1-3 dni.. Co do ocen zauważyłem, że dwie osoby dały negatywną ocenę, która dała mi do myślenia, ale tez chciałbym napisać, że opowieść nie jest do końca wyjaśniona, dlatego czytając zauważysz, że temat przeznaczenia chłopca w opowiadaniu się rozwija.Co do tytułu opowieści, chciałbym zaznaczyć, że jako "drzewo" słowo jest wstawione metaforycznie, oznaczając poznanie przeznaczenia,życia itp. Zachęcam również do odtwarzania tych utworów w pasku muzyki. Możecie wybrać z dwóch możliwych utworów klikając po samej prawej stronie w nutkę,od was będzie zależało w jakim klimacie chcecie czytać. Pozdrawiam i życzę miłej lektury.
~Szakal

Strona 3: Wreszcie poznałem przyjaciela !

Nastał ranek, ptaki zaczęły śpiewać a wiatr nie zaprzestawał kołysaniu drzew. Rey bez problemu wstał, ubrał się, zjadł śniadanie i wyruszył w stronę szkoły.Gdy dotarł na miejsce zobaczył grupkę nastolatków, którzy znęcają się nad chłopakiem. Rey zaczął rozmyślać co ma zrobić, chodź coś mu nie pasowało.
-Nie dam rady mu pomóc, jest ich zbyt wielu, ale mimo wszystko muszę mu pomóc!- krzyknął głośno w myślach. Rey desperacko z poważną miną ruszył w kierunku chłopaka który jest bity przez grupkę nastolatków. Gdy był już wystarczająco blisko u stanął. W ten odezwał się jeden z chłopaków.
-Co tak stoisz sztywno jak bambus?! , lepiej szybko stąd idź.- zagroził
-Nie mam zamiaru! Zostawcie go w spokoju i lepiej się stąd wynoście ! - krzyknął głośno Rey w stronę wszystkich chłopaków znęcających się nad chłopakiem. Rey stojąc cały czas bez ruchu trząsł się i bał wypowiedzieć następnego słowa. Podszedł chłopak z grupki i powiedział:
-Spójrzcie jak się boi, zbijcie tego szczeniaka tak by się nauczył , że nie warto wtrącać się w nie swoje sprawy.- oznajmił. Rey cały się trząsł, już wiedział, że im nic nie zrobi ani nie ucieknie. Podchodzili coraz bliżej aż do momentu kiedy zaczęli go tłuc. Bili go i kopali przez całą minutę. Tamten chłopak nic nie mógł zrobić, ponieważ sam był ciężko ranny. Kiedy grupka nastolatków zauważyła zbliżającego się nauczyciela postanowiła odpuścić i sobie pójść. Nauczyciel był już na miejscu spoglądając na dójkę pobitych chłopaków nie wiedząc co ma z nimi uczynić.
-Kto wam to zrobił? Chyba nie biliście się nawzajem?- zapytał nauczyciel nie przytomnych chłopców. Lecz ani Rey ani chłopak po przeciwnej stronie nie miał siły wykrztusić ani jednego słowa z ust. Nauczyciel postanowił zawołać innego ucznia by mu pomógł zanieść dwójkę do szkolnej pielęgniarki. Chłopcy zostali zabrani i zaraz po wyjściu z pokoju dowiedzieli się , że nic nie zostało zewnętrznie złamane prócz dużej ilości siniaków które są na ciele. Gdy wyszli chłopak zapytał się ze spokojem Rey'a.
-Dlaczego to zrobiłeś? Przecież wiedziałeś, że nie masz szans.-zapytał Rey'a
-Wybacz ale mój Wuj nauczył mnie pewnej rzeczy, ze względu na wszystko powinieneś zaprzestać agresji! nie ważne jak to zrobisz, ważne żebyś coś z tym zrobił niż masz się przyglądać jak cierpi druga osoba. Nawet gdy jesteś słaby, możesz to zrobić, nawet oddając za tą osobę życie tylko po to by ją uratować.-oznajmił Rey
-Dziękuję , że się za mnie stawiłeś lecz zrobiłeś to nie umyślnie, mogłeś spokojnie przejść obok.-odpowiedział.
-Ty jeszcze nie rozumiesz !, nie mógłbym tak po prostu przejść z obojętnością patrząc jak cię krzywdzą, z hańbił bym swój honor gdybym to uczynił, a teraz zapytam jak się nazywasz ? ja jestem Rey- powiedział desperacko w stronę chłopaka
-Wybacz, po prostu nigdy nikt nie starał się mnie obronić, dlatego nie wiem co uważać za słuszne, ale też nie chciałem by cierpiała przez moje problemy przypadkowa osoba, a nazywam się Baki Otusamo , miło cię poznać Rey.-odpowiedział Baki z uśmiechem na twarzy.
Rey odwzajemnił się tym samym postanawiając się uśmiechnąć w stronę Baki'ego i zapytać ponownie.
-W jakiej jesteś klasie?, po wyglądzie tylko dostrzegam, że jesteś nieco starszy.-oznajmił
-W 5-tej klasie "Yru"-odpowiedział Baki
-Niesamowite! czyli jesteś w klasie w której nie tylko uczą pisania , czytania czy tez technik obronnych , ale również uczą magi ofensywnej, pieczęci i przywołań.-powiedział wesoło Rey.
-Tak.-odpowiedział krótko Baki.
-Zadam ostatnie pytanie, zostaniemy przyjaciółmi? nigdy nie miałem przyjaciół ani tez przyjaciela, a ty wydajesz się być w porządku.-zapytał Baki'ego
-Oczywiście , ja również nigdy nie miałem, może dlatego, że nie lubili gdy za dużo wiedziałem czy tez dobrze się uczyłem, na znak naszej przyjaźni złap moje dwa ostatnie palce u ręki swoimi dwoma ostatnimi palcami, skrzyżujmy je i uściśnijmy, to będzie nasze przymierze.-powiedział.
Rey zrobił to i ułożył palce tak jak powiedział Baki po czym obiecali sobie przyjaźń po grób. Baki wraz z Rey'em postanowili dziś nie iść na żadne lekcje, zaś poszli do lasu Lhesa w którym obaj zaczęli opowiadać o swoim życiu. Zrobiło się późno, obaj chłopcy rozeszli się w każdy inny kierunek domu w którym mieszkają.

Strona 2: Zwykły dzień z życia szkoły


Rey jak każdego dnia , wybrał się do szkoły która ma miejsce w dużej wiosce zwanej Ferra , 24 tysiące stóp od chatki Benji'ego. Chłopiec usiadłszy na swoim miejscu rozmyślał jak zwykłe o czymś innym nie związanym z tematem nauki na zajęciach, a w tym czasie trwały zajęcia fizyczne. Nauczyciel widząc mętne zaangażowanie do zajęć postanowił wybrać Rey'a do zaprezentowania jednego ćwiczenia wytrzymałości na ocenę. Zadaniem Rey'a było stać na jednej nodze na wąskiej drewnianej belce trzymając w w prawej bądź lewej ręce 15kg worek uchwycony cały czas ku górze przez 3 minuty. Rey wstał i podjął się zadania robiąc to co kazał  mu nauczyciel. Bez chwili wahania minęło już 12 sekund . Wszyscy patrzyli na Rey'a z ciekawością czy naprawdę uda mu się dotrwać do końca czasu. Rey stojąc tak nieruchomo zaczął myśleć o tym co się stanie jak mu się uda , gdy w momencie przestał tracić kontrolę przechylając swój ciężar ciała w tył. Chłopiec się przewrócił i nie zaliczył testu prezentującego dane ćwiczenie. Wszyscy w danym momencie zaczęli się śmiać patrząc na Rey'a jak na totalnego niedorajdę. Rey leżał cały czas na ziemi myśląc głęboko-
-Co ja takiego złego zrobiłem , że mi nie wyszło !- pomyślał głośno.
Nauczyciel podszedł do niego podając mu rękę dodając od siebie :
-Za dużo myślałeś Reymondzie , dlatego straciłeś kontrolę nad tym czym miałeś zrobić- Stwierdził ze spokojem nauczyciel.
Rey przez chwilę zrobił duże oczy spoglądając na Tatch'a i po czasie chwycił rękę nauczyciela i wstał.
Nie śmiały Rey wracając do swojej ławki cały czas miał spuszczoną głowę na dół nic nie dodając do tych którzy się z niego śmiali. Lekcje się skończyły , wszyscy wyszli w pośpiechu prócz Rey'a , a chłopiec nie miał żadnego przyjaciela z którym mógł porozmawiać czy się szczerze zwierzyć bądź wychodzić na przerwę, był sam jak palec prócz wuja Benji'ego który go wychowuję od niemowlaka.
Po chwili , gdy Rey próbował już wyjść z klasy nauczyciel chwycił Rey'a i mu powiedział z uśmiechem na twarzy:
-Nie ważne ile razy będziesz przegrywać , ważne ile razy będziesz próbować , i tak końca aż osiągniesz swój cel , więc głowa do góry. - wytłumaczył mu Tatch
Rey podniósł głowę uśmiechnął się i powiedział do swojego nauczyciela:
Tak więc będę próbował , aż do skutku kiedy mi się uda i osiągnę cel , chodź nie mam jeszcze prawdziwego , odnajdę go i sprawię bym ten cel osiągnął ! - krzyknął do nauczyciela z uśmiechem na twarzy i pobiegł w stronę placu gdzie wszystkie dzieci spędzają swój wolny czas na przerwie. Rey dotarł na plac po czym usiadł na oddalonej od boiska huśtawce. Cały czas spoglądając na inne bawiące się dzieci zastanawiał się dlaczego nie robi tego samego co oni. Z natury był dzieckiem wstydliwym i od początku wolny czas spędzał samotnie. Zaczął na wszystkich patrzeć ze smutkiem w oczach , zastanawiając się w myślach dlaczego tak jest:
-Nie rozumiem , dlaczego nie mam przyjaciela , dlaczego nie bawię się z innymi znajomymi , przecież to proste a jednak nie potrafię. Tak samo jest z tymi ludźmi którzy przychodzą na wywiadówki , kim oni są dla nich , nie mam nikogo takiego , żyję tylko sam z wujkiem który jest dla mnie wszystkim a ja nadal nie wiem wszystkiego.- westchnął rozpaczliwie myśląc i zastanawiając się nad pewnymi rzeczami dotyczącymi tym co się dzieje.
- Tez chciałbym złapać za rękę dwojga ludzi którzy są dla mnie ważni , lecz mogę tylko popatrzeć jak inni to robią- dodał ze smutkiem.
Gdy wszystkie lekcje się skończyły , Rey jako ostatni wyszedł z klasy i wrócił z przygnębieniem do domu.
Rey położył torbę i położył się na łóżku.
-Ej Rey , a ty obiadu nie zjesz , zrobiłem coś dobrego ! - krzyknął Benji z kuchni
-Nie mam ochoty , może później zjem. - powiedział Rey
-Eh i jak ty chcesz żyć ? chcesz leżeć całe życie w łóżku rozmyślając ? powinieneś cieszyć się życiem ale nie na taki sposób , żeby robić głupie rzeczy tylko takie które dadzą tobie satysfakcje.- powiedział Benji z powagą.
- Dobra zjem , chodź to i tak nie zmieni mojego nastroju .-dodał Rey.
I tak po obiedzie Rey z powrotem położył się na łóżku , zaczął rozmyślać to tego momentu kiedy nastała noc i poszedł spać.

Strona 1 : Wstęp - Chłopak o imieniu Rey.


Jestem Zahar a to jest opowieść o chłopcu który wychowuję się bez rodziców. Nie wie kim są i nie ma pojęcia czym jest matczyna miłość. Resztę swojego życia spędza pod okiem swojego wuja Benji'ego żyjąc w drewnianym domku koło lasku Lhesa. Rey jest chłopcem energicznym , sympatycznym ale w momentach kiedy chcę być zauważony przez inne dzieci robi wszelakie żarty z innych ludzi , dokuczając bądź wymyślając prze różne dowcipy. Nie ma co się dziwić , jest tylko jedna osoba która się nim zajmuję a mimo to dziecko jest pełne życia i wydaje się , że nie potrzebuję niczego więcej. Chłopiec jest szczupłej postury , ma kasztanowe średnio-długie włosy zapięte w kucyk białą gumką. Duże zielone oczy , śniadą delikatną cerę i ciemne brwi podkreślając jego dojrzały wygląd. Chodź chłopiec jest ładny swoim zachowaniem potrafi zmylić każdego kto na niego spojrzy. Rey skończył 14 lat w porze letniej , stając się już prawie dorosłym mężczyzną. Chodź wuj Benji nadal spostrzega Rey'a jako małego chłopca który nie potrafi się zachować jak na 14-sto letniego chłopa przystało, Rey nadal robiąc swoje próbuje zwrócić na siebie uwagę swoją głupotą.
Chłopiec chodzi do klasy II którą rangą jest "Geno" którego nauczanie polega na rozwijaniu umiejętności pisania , czytania i dobrego wysłowienia się oraz także treningu w którym każdy uczeń uczy się podstawowych technik obrony , ataku oraz wytrzymałości fizycznej. Benji jak na początku wspomniałem jest  dla Rey'a wujkiem , którego wychowuję od najmniejszego. Jest także bratem Ojca Rey'a czego młody chłopiec jeszcze nie wie. Historia tego chłopca sięga aż po jego korzenie w którym odkrywa swoje przeznaczenie , próbując za wszelką cenę osiągnąć swój cel , który niebawem poznacie . . .

Trochę o mnie . .

Witam , mam na imię Szymon , mieszkam w Bydgoszczy i chodzę do 3 kl. gimnazjalnej .
Interesuję się anime , mangą , wierszami , poezją , genetyką , filozofią , ludzkimi emocjami i uczuciami , na wszystko jednak nie mam zbytnio czasu , bo wszystkiego na raz nie da się ogarnąć więc gdy mam czas jednego dnia skupiam się jednej rzeczy np. pisaniem wierszy bądź oglądaniem anime itp.
Na tym blogu będzie opowiadanie o chłopcu który wychowuję się bez rodziców, dlaczego? dowiecie się czytając dalsze strony opowiadania. Gatunek opowieści bazuję na fantasy, gdzie chłopak pozna niewiarygodną tajemnicę przed którą chował jego wujek Benji.. Więcej wam nie będę zdradzał bo o resztę dowiedziecie się czytając tą opowieść.Pod teksty takie jak np. dialogi są specjalnie stworzone z myślą by jakoś nauczyć ludzi pewnych rzeczy, szacunku, miłość, przyjaźni itp. Życzę miłego czytania i zachęcam wszystkich do obserwowania i oceniania mojej pracy. Pozdrawiam
~Szakal