sobota, 2 marca 2013

Strona 4: Nieznana Siła


Po chwili zaskrzypiała podłoga. Widać było skradającego się wuja Benji'ego, który po cichu wszedł do pokoju Rey'a. Ustał przed łóżkiem, odkrył Reya z pierzyny i głośno zaczął krzyczeć:
-Wstawaj Rey ! wstawaj ! Już dawno powinieneś zjeść jakieś śniadanie!, a gdy zjesz chciałbym żebyś nabrał drewna!-krzyknął w stronę Rey'a. Rey usłyszał krzyk i wstał z łóżka najszybciej jak potrafił, pościelił łóżko i pobiegł w stronę kuchni przygotowując sobie danie z liści edun, elfickich liści. Benji dosiadł się i zapytał.:
-Widziałem twoje siniaki Reymondzie, również mi nie pasuje, że wróciłeś wczoraj późno do domu, co się takiego stało?- zapytał zaciekawiony wujek Benji.
-To nic takiego, próbowałem pomóc Baki'emu chodź wiedziałem, że mi się nie uda, próbowałem coś z tym zrobić, lecz stałem jak tchórz i po chwili zacząłem być bity. Skończyło się na tym, że obaj trafiliśmy nie przytomni do pielęgniarki szkolne. Gdy wyszedłem zapoznałem się z Baki'm. Wczoraj rozmawialiśmy cały wieczór o sobie, a dzisiaj idę się z ni ponownie spotkać.-wytłumaczył
-Rozumiem, tylko pamiętaj następnym razem trzymaj się z daleka od takich łotrów, a to co zrobiłeś było godne bohatera, podziwiam cię za to.-powiedział wesele wujek Benji. Rey po zjedzeniu śniadania wstał, uśmiechnął się w stronę wuja i pobiegł w stronę jeziora Nelos, gdzie umówił się z Bakim. Benji wyszedł z domu i z daleka krzyknął w stronę Rey'a.:
-Tylko wróć potem coś jeszcze zjeść i pozdrów ode mnie tego Baki'ego!- krzyknął Benji. Rey przytaknął głową i pobiegł dalej. Dotarł na miejsce po czym zauważył Baki'ego siedzącego na kamieniu. Podszedł do niego, skromnie się przywitał po czym zapytał:
-To od czego zaczynamy, jaki rodzaj magii będziemy używać?!-zapytał z niecierpliwością.
-Myślę, że najpierw trzeba poznać jakim żywiołem preferuje twoja dusza, ciało i umysł. Żeby to sprawdzić trzeba zdjąć pieczęć specjalnym zaklęciem.Pieczęć ogranicza twoją duszę i ciało oraz umysł do ukazania się twojej prawdziwej energii duchowej natury.-wytłumaczył
-A jak to zrobisz, znasz to zaklęcie?-zapytał Baki'ego
-Nie martw się pożyczyłem zwój z tym zaklęciem mojego Ojca, myślę, że się o niczym nie dowie. Teraz pokażę na czym to polega. Usiądź w siadzie skrzyżnym, złącz obie ręce trzymając je wysoko nad głową po czym weźmiesz głęboki oddech, a ja wypowiem zaklęcie zdejmując moją prawą ręką zaklęcie uciskając twoją środkową klatkę piersiową. Musisz się skupić i niczym nie myśleć. No to zaczynam.-powiedział Baki. Baki wyjmując zwój z torby zaczął czytać je w prawej ręce, a lewą ucisnął środkową klatkę piersiową Rey'a wypowiadając słowa.:
                                                         IRUCLES SENTI NO MORA
                                                       ANTE E NOSES U EPOS SAN
                                                                     CHRONICLE !

Po wypowiedzeniu tych słów, woda na jeziorze zaczęła drgać a wiatr przemieszczał się co raz szybciej wokół Rey'a i Baki'ego. Pieczęć została zerwana a siła, która uwolniła się z Rey'a odepchnęła Baki'ego na 12 stóp. Baki spojrzał w stronę Rey'a lecz ogień który się żarzył w okół niego nie pozwalał dokładnie zobaczyć co się dzieję z Rey'em. Z niedowierzaniem Baki ledwo spoglądał na Rey'a i pulsującą wokół energię w postaci złotego ognia. Przez chwilę się jeszcze przyglądał myśląc sobie.:
-Niewiarygodne, to przecież element złotego ognia, która jest rzadką cechą dla zwykłego żywiołu ognia. To co tu widzę to elementarna fuzja! połączenie dwóch żywiołów ognia, na dodatek złotego z wiatrem stanowiący jedną energię, to nie możliwe a jednak na to patrzę, przecież on ma 14 lat skąd by miał taką moc, nie pojmuję tego.-rozmyślał głęboko Baki nad ideologią energii Rey'a. Rey cały czas siedział nie wiedząc skąd ma taką energię, spojrzawszy na Baki'ego zauważył, że leży nie przytomny. Zauważył również, że ani woda ani wiatr się nie poruszały. Rey w padł panikę doznając szoku, nie wiedział co ma zrobić, w trakcie tej dziwnej sytuacji usłyszał głos i znalazł się w miejscu, gdzie wszystko płonęło złotym ogniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz