niedziela, 3 marca 2013

Strona 5: Poznałem prawdę o Sobie

Zapadła cisza. W miejscu w którym nie było wyczuć żądnej żywej osoby, prócz chłodnego wiatru i ciepła żarzącego się ze złotego ognia. Pomieszczenie wyglądało jak stara zaniedbana świątynia, która za kurzem kryje wszelakie bogactwa. Na kałuże siedział Rey, po czym podniósł się oglądając wszystko co się znajduję wokół niego. Rey wstał po woli, zbliżając się w stronę ciemnego tunelu. Robiąc następne kroki coś odważyło się powiedzieć.
-Reymondzie czekałem na ciebie aż 14 pór letnich by wreszcie cię zobaczyć i z tobą porozmawiać, podejdź bliżej bym mógł ciebie zobaczyć.-powiedziała spokojnie tajemnicza postać w ciemnej oddali. Rey przestraszony zbliżał się co raz bliżej, aż ujrzał kraty więzienne za którymi była zupełna ciemność. Chłopak złapał stalowe kraty, wtedy wyłoniła się zamaskowana postać w czarnej szacie. Rey w panice przewrócił się w tył siadając na pośladkach. W ten rzekła zamaskowana postać:
-Powstań Reymondzie, nie ma się czego bać.-dał do zrozumienia Rey'owi. Rey wstał po czym zapytał:
-Kim jesteś?
-"Kim jesteś?" jest jedyną formą od funkcji "czym jesteś". A czym jestem? Duchem w masce, jestem Tobą i Mną, Matką i Ojcem, bratem i przyjacielem, nami wszystkimi na tym świecie.-odpowiedział.
-Duchem? Jak to mną? Dlaczego tu jestem?
-Tak duchem, może lepiej jak się przedstawię, nazywam się Eterius i jestem złotym duchem w postaci złotego płomienia i wiatru tworzącego jeden wspólny element. Jestem Duchem przewyższającym inne zwykłe duchy. Zesłany przez Boga, lecz zostałem zamknięty w złotej szkatułce i zapieczętowany przez człowieka. Moim celem było zmienić ludzkie serce tak by żyła w niej tylko miłość, ale teraz już za późno. Mój cel już wygasł 20 lat temu, gdy tyle czasu miałem na to by to spełnić. Nie mam celu i nie wiem co mam począć, lecz jesteś Ty. Ty który może zmienić wszystko.-powiedział Duch
-Miło mi ciebie poznać chodź nadal nie pojmuję pewnych rzeczy, rozumiem, że jesteś duchem ale skąd się wziąłeś we mnie?-zapytał Rey
-Teraz powiem  ci całą prawdę o tobie i o . . . twoich rodzicach . Rey kiedy usłyszał słowo dotyczące rodziców robiąc duże oczy zdziwił się czy naprawdę miał rodziców i kim oni byli.
-Kontynuuj proszę !- krzyknął z rozpaczą Rey
-Tak więc opowiem ci całą prawdę, gdy teraz mam na to możliwość. 17 lat temu gdy byłem jeszcze uwięziony w złotej szkatułce pewnego dnia ujrzałem światło dzienne a zarazem twoją matkę Talle. Była piękna, a jej dusza piękniejsza od urody. Posiadała dobre serce jakie inny człowiek nie posiadał. Po czasie kiedy rada miasta dowiedziała się, że Talla otworzyła szkatułkę i zapieczętowała w swoim ciele mnie postanowiła ją szukać. Oda Masao czyli Ojciec twojego Ojca był i jest królem Minitrii, który wydał rozkaz by zabić Talle. Wiedząc, że czeka ją śmierć spłodziła z Ton'em Masao,z twoim Ojcem, Ciebie Reymondzie. Aby zachować mnie gdy byłeś jeszcze w macicy zapieczętowała mnie w tobie by narodzić syna, który zmieni ten świat. Talla była przechowywana przez całą porę letnią w jaskini aż do momentu twoich narodzin. By cię uratować dała pod opiekę bratu Ton'owi, Benji'emu, twojemu wujowi. Talla była piękną i inteligentną kobietą, która skończyła wszystkie klasy "B" z czego została najlepszą w oddziale pieczętujących. A twój Ojciec był wspaniałym wojownikiem, założycielem klanu Masao w którym przetrwał tylko twój Wuj Benji. Reszta została zamordowania z obronie przed Tallą i po to by kupić cenny czas dla twoich narodzin. Innym słowem oddali za ciebie życie, bo wierzyli w ciebie, że tylko ty możesz zmienić przeszłość, że tylko tylko możesz zmienić ten świat. To tyle jeżeli chodzi o twoich rodziców i samego ciebie. Zapytam ciebie jeszcze czy masz jakiś cel ?- opowiedziawszy dodał pytając. Rey usłyszawszy to co powiedział mu Eterius, padł na kolana i zaczął wylewać rzekami łez krzycząc przy tym:
- Dlaczego! dlaczego wiem dopiero teraz po tylu latach, dlaczego Wuj mi tego nie powiedział ! Nie mogę uwierzyć, że miałem rodziców, że zrobili to bo mnie kochali oddając własne życie za mnie! Tak się cieszę, że mogę spokojnie o tym powiedzieć, ale nie przecież płaczę! chodź czuję żal z drugiej strony czuję się szczęśliwy . . - wypowiedział głośno żalem. Rey przez chwilę jeszcze klęczał aż ustał i wytarł łzy o swoje ramię. Eterius spoglądając na płaczącego Rey'a zastanawiał się głęboko w myślach.
-A więc tak płaczą ludzie, nie potrafię tego zrozumieć, bo sam nie potrafię płakać, czy to dobre czy to złe? Myślę, że jest to dla niego ciężkie dowiadując się o prawdzie dopiero teraz.-pomyślał Eterius. Rey stojąc odpowiedział na pytanie odnoszące się do celu.
-Mam małe cele chodź nie wiem czy coś znaczą, pragnę zostać najlepszym wojownikiem chodź jestem słaby , pragnę też jakoś zmienić ten świat na lepszy, oczyścić go z brudu po którym ludzie stąpają, gdzie trwają wojny i trwa nędzne cierpienie. Ludzie widzą w tym rozwiązanie ale jak naprawdę jest ? Myślę, że w cierpieniu znajdziesz większe cierpienie niż rozwiązanie aż do śmierci. Mam cel coś zrobić z moją siłą oraz cel w którym chciałbym zobaczyć moich rodziców.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc twój cel staję się również moim, jesteśmy jednością która będzie dążyć do tego aż po śmierć. Jeżeli zginiesz zginę i ja.-powiedział Eterius
-Dobra ! Jeżeli dobro jeszcze istnieję to ja go odnajdę! Sprawię by każdy stał się dobry nawet jeżeli miałbym zapłacić za to życiem. Moja śmierć wobec tego czynu nie pójdzie na marne, bo ludzie dowiedzą się o mnie i będą podążać tą samą ścieżką. Może będzie ich tylko paru albo tylko jeden ale będą walczyć do końca.- powiedział Rey. Eterius z powagą spojrzał na Reya postanawiając się uśmiechnąć do niego, chodź nie wiedział co to znaczy.
-Dobra, dobra musisz już wracać.-powiedział Eterius
-Ok tylko zadam jeszcze pytanie. Dlaczego jesteś uwięziony ? i poco nosisz maskę oraz szatę ?-zapytał ze zdziwieniem Rey.
-Jestem uwięziony bo to część pieczęci którą nałożyła na mnie twoja matka, by moja moc nie pochłonęła ciebie na wieki. Maska i szata również jest pieczęcią. Wszystko to obyś stopniowo przyzwyczajał się do mojej mocy. Jesteś jeszcze młody a taka siła mogłaby cię zabić.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc żegnaj. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.-oznajmił Rey.
-Lepiej się tysiąc razy witać niż raz na zawsze żegnać, a więc do zobaczenia Remondzie, pamiętaj jesteśmy jednością. Przez cały czas byłem w tobie od momentu pieczęci, więc wiem co czujesz. To co tu widziałeś była rzeczą między twoim a moim umysłem z tworzonym przeze mnie i ciebie.-powiedział. W chwili Rey przeniósł się w miejsce, gdzie miało spotkanie z Baki'm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz