niedziela, 31 marca 2013
Strona 6: Gwiazdy
Wszystko wróciło do normy. Energia pokrywająca Rey'a ucichła z czego wiatr i ogień znikł. Baki leżał cały czas na ziemi będąc zdziwiony. Rey wstał, poszedł i wyciągnął ręke w stronę Baki'ego. Baki złapał dłoń Rey'a i wstał. Wszystko działo się szybko a miejsce w którym znajdował się Rey było stworzone wyobraźnią jego i Eteriusa dla czasu trwającego jedną sekundę. Niedowierzający Baki zapytał.
-Skąd masz taką energię? To co się działo nie jest normalnym zjawiskiem! Nie od tak się rodzą ludzie mającą pod kontrolą dwa żywioły stanowiące jedność, zwane elementarną fuzją. Rey czy jest coś czego jeszcze nie wiem?- zapytał.
Zakłopotany Rey chciał już powiedzieć jedno słowo gdyż... usłyszał głoś Eteriusa w swojej głowie.
-Reymondzie za nic nie możesz powiedzieć co posiadasz w swoim wnętrzu, powiedzenie jednej osobie może Tobie strasznie zaszkodzić. Jeśli ta informacja dotarłaby do miasta miałbyś poważne kłopoty, byłbyś poszukiwany. Nawet, gdy to Twój największy przyjaciel musisz uważać.
Rey usłyszawszy słowa Eteriusa odpowiedział na pytanie Baki'ego.
-Myślę, że to zbieg okoliczności, sam się zdziwiłem, możliwe jest, że ta energia płynęła z moich i emocji, które odczuwałem.- dał do myślenia Rey.
-Może masz rację, chodź mówiłem Tobie byś o niczym nie myślał, lecz nadal się zastanawiam nad tym co widziałem! Jeżeli to prawda to jesteś rzadką osobą która ma wrodzone te dwa żywioły. Trenując swoje ciało i umysł możesz stać się naprawdę silnym wojownikiem nie kończąc przy tym żadnej szkoły, nawet widzę Cię w świetle Ancara czy też Exodusa.
-Przestań tak mówić, bo postawiłeś mnie wdziwnej sytuacji, a tak po za tym kim jest ten Ancar i Exodus?- zapytał Rey.
-Tak myślałem, że o to zapytasz. Ancar jest osobą uważaną za nad człowieka z umiejętnościami niemożliwymi dla człowieka. Słyszałem też, że może mieć dusze demona bądź dusze jakiegoś smoka. Exodus jets magiem, który ponoć zostaję ukształtowany w łonie matki przez samego Boga otrzymując mądrość, siłę i umijętności powiązane z Bogiem. Mag ten otrzymuję cel na ziemi który musi spełnić jako obowiązek. Księga mówi, żę mag Exodus objawia się pod swoma postaiami, morocznej osoby którą kieruję nienawiść bądź dobrej który kieruję się miłością w życiu.- odpowiedział.
-Jesteś bardzo mądry Baki, ale jedno mnie zastanawia, dlaczego Exodus może objawiać się pod mroczną stroną, czy Bóg tez potrafi być zły?- zapytał z ciekawością.
-Bóg wybiera jednego człowieka na tej ziemi dając mu wolną wolę ale i cel do którego ma obowiązek wypełnienia od początku. Mag ten jest dobry, ale to nadal człowiek, który Demon z łatwością podpuści by stał on się zły i nie wypełnił woli Boga lecz złego Demona. Chodź to tylko zapiski w księdze. A czy Bóg potrafi być zły? Tego nie wiem.- odpowiedział Baki.
-Teraz rozumiem, dobrze ! kontynuujmy więc trening!- krzyknął z powagą Rey. Baki wraz z Rey'em przeszli do magii opierającej się na Ofensywie, dzięki której Rey będzie mógł atakowac swoich wrogów. Baki otworzył następny zwój z róznymi nazwami magicznymi dostosowanymi do danego żywiołu.
- A więc tak, do twojego żywiołu, czyli.. wiatru. Troszkę to dziwne, ale nie ma żadnego wpisu dotyczącego złotego ognia, a więc to powińmy. Z wiatru są następujące czary i techniki:
-Cięcie dwoma palcami- polega ona na uzyciu prędkości wiatru które przeszywa osobę ciosem z dówch palców.
-Ukryty w wietrze- stajesz się jednością z wiatrem z czego jesteś niewidzialyn dla wroga.
Ryk ostrzy- wykumulowaną czakrę z płuc wydychasz tworząc ostre jak brzytwy ostrza stworzone dzięki wiatru.
-Jedność- używa czakrę z wiatru dzieląc się ze szybkością.- wyczytał Baki.
-Bierzmy się do roboty!- krzyknął wesele Rey z uśmiechem na twarzy.
Rey wybrał czary i techniki do treningu po kolei. Uczył się do późnego wieczora nie dając szansy na odpoczynek. Za wszelką cenę chciał nauczyć się wszystkiego naraz w jeden nie cały dzień. Baki usiadł na kamieniu spoglądając cały czas na trenującego Rey'a.
-Co On pragnie osiągnąć? Jego determinacja jest silna, ale czy wie, że męcząc tak swoje ciało nie będzie miał siły na kolejne dni nauki? Hmm.. powoli poznaje jaki on jest naprawdę.. co jeszcze skrywa?- pomyślał głęboko Baki.
Rey cały spocony z zakrwawionych rękach nie ustaję od treningu po czym postanowił ustać.
-Pokażę wszystkim, że jestem inny, pokażę innym, że dam radę obronić osobę na której mi zależy, na pewno to zrobię, tamta porażka była początkiem do tego jak stanę się silny naprawdę. Udowodnię mojej Matce i mojemu Ojcu, że jestem silny, pokaże im tym jak naprawdę ich kocham.- pomyślał Rey stojąc zacząwszy obcierać swoimi zakrwawionymi rękoma oczy z których leciały łzy. Zaczął kontynuować swój trening kumulując czakrę i uderzając gołymi pięściami w drzewo.
-Czyżby płakał? Pewnie sobie coś przypomniał, muszę to przerwać, bo w takim stanie będę musiał go ciągnąć w stronę w domu.- pomyślał Baki.
Baki już podchodził, gdy Rey nagle ze zmęczenia upadł na ziemię. Próbując wstać, oparł się o łokcie ziemi uginając powoli nogi ku górze. Postanowił jeszcze ostatnimi siłami uderzyć trzy razy drzewo.
-Starczy już! Jesteś zmęczony, chodź usiądziemy razem na trawie.- oznajmił Baki.
Baki widząc Rey;a w takim stanie postanowił go chwycić i wziąć pod pachę i zaprowadzić go przed rzeczkę, po czym chłopcy usiedli na trawie.
-Dziękuję ci...-powiedział Rey nie dokańczając następnego zdania.
-A to za co?- zapytał ze zdziwieniem Baki.
-...za to, że jesteś, za to co mi dzisiaj pokazałeś, to czego mnie nauczyłeś, chodź w pełni jeszcze nie potrafię.- powiedział wzruszony Rey.
-Ależ nie ma za co, jesteś moim przyjacielem, zawsze Tobie pomogę, przytulę, dam swój bark byś mógł wylać spokojnie na nim swoje łzy. Skoczę za Tobą w ogień, myślę, że byś zrobił dla mnie to samo, ponieważ Tobie ufam.- powiedział Baki.
-Pamiętaj, zawsze jest coś za co można podziękować, nawet jeżeli to najmniejszy szczegół, chodź dla mnie ten szczegół znaczy wszystko. Ja Tobie również ufam i tez bym oddał życie za Ciebie, umierając z uśmiechem na twarzy, że mogłem ocalić osobę na której mi mocno zależało, inaczej bym się z Tobą nie spotykał.- oznajmił Rey.
Obaj chłopcy już leżeli na trawię. Ich twarz była skierowana w stronę nieba, gdzie patrzeli na gwiazdy. Noc była tak piękna, że w jeziorze odbijało się światło gwiazd padających z nieba.
-Spójrz Baki tylko na te gwiazdy, jedna świeci mocniej od drugiej, chodź są takie same. Patrząc na nie widać spokój, tam gdzie nie czuć cierpienia, bólu i samotności. Nie muszą walczyć, bo wystarczy, że świecą. - powiedział ze spokojem Rey.
-Racja, gwiazdy są jak uczucia, jedne świecą mniej a drugie mocniej. Nawet ta najmniejsza gwiazda może okazać się najsilniejsza.-powiedział Baki.
Kiedy się już bardziej z ściemniło, po pewnym czasie Baki zauważył, że Rey już zasnął. Leżał tak jakby nie bał się o nic chrapiąc przy tym. Baki zmyślając co zrobić z Rey'em, postanowił zrobić to samo, i tak do białego rana spali na trawie po ciężkim dniu nauki.
poniedziałek, 11 marca 2013
Informacja: Zawieszenie części
Witajcie, na chwilę dzisiejszą mogę ogłosić, że do końca marca owe części będą zawieszone. Przepraszam za opóźnienie, ale tyczy to moje prywatne problemy.
~Szakal
niedziela, 3 marca 2013
Strona 5: Poznałem prawdę o Sobie
Zapadła cisza. W miejscu w którym nie było wyczuć żądnej żywej osoby, prócz chłodnego wiatru i ciepła żarzącego się ze złotego ognia. Pomieszczenie wyglądało jak stara zaniedbana świątynia, która za kurzem kryje wszelakie bogactwa. Na kałuże siedział Rey, po czym podniósł się oglądając wszystko co się znajduję wokół niego. Rey wstał po woli, zbliżając się w stronę ciemnego tunelu. Robiąc następne kroki coś odważyło się powiedzieć.
-Reymondzie czekałem na ciebie aż 14 pór letnich by wreszcie cię zobaczyć i z tobą porozmawiać, podejdź bliżej bym mógł ciebie zobaczyć.-powiedziała spokojnie tajemnicza postać w ciemnej oddali. Rey przestraszony zbliżał się co raz bliżej, aż ujrzał kraty więzienne za którymi była zupełna ciemność. Chłopak złapał stalowe kraty, wtedy wyłoniła się zamaskowana postać w czarnej szacie. Rey w panice przewrócił się w tył siadając na pośladkach. W ten rzekła zamaskowana postać:
-Powstań Reymondzie, nie ma się czego bać.-dał do zrozumienia Rey'owi. Rey wstał po czym zapytał:
-Kim jesteś?
-"Kim jesteś?" jest jedyną formą od funkcji "czym jesteś". A czym jestem? Duchem w masce, jestem Tobą i Mną, Matką i Ojcem, bratem i przyjacielem, nami wszystkimi na tym świecie.-odpowiedział.
-Duchem? Jak to mną? Dlaczego tu jestem?
-Tak duchem, może lepiej jak się przedstawię, nazywam się Eterius i jestem złotym duchem w postaci złotego płomienia i wiatru tworzącego jeden wspólny element. Jestem Duchem przewyższającym inne zwykłe duchy. Zesłany przez Boga, lecz zostałem zamknięty w złotej szkatułce i zapieczętowany przez człowieka. Moim celem było zmienić ludzkie serce tak by żyła w niej tylko miłość, ale teraz już za późno. Mój cel już wygasł 20 lat temu, gdy tyle czasu miałem na to by to spełnić. Nie mam celu i nie wiem co mam począć, lecz jesteś Ty. Ty który może zmienić wszystko.-powiedział Duch
-Miło mi ciebie poznać chodź nadal nie pojmuję pewnych rzeczy, rozumiem, że jesteś duchem ale skąd się wziąłeś we mnie?-zapytał Rey
-Teraz powiem ci całą prawdę o tobie i o . . . twoich rodzicach . Rey kiedy usłyszał słowo dotyczące rodziców robiąc duże oczy zdziwił się czy naprawdę miał rodziców i kim oni byli.
-Kontynuuj proszę !- krzyknął z rozpaczą Rey
-Tak więc opowiem ci całą prawdę, gdy teraz mam na to możliwość. 17 lat temu gdy byłem jeszcze uwięziony w złotej szkatułce pewnego dnia ujrzałem światło dzienne a zarazem twoją matkę Talle. Była piękna, a jej dusza piękniejsza od urody. Posiadała dobre serce jakie inny człowiek nie posiadał. Po czasie kiedy rada miasta dowiedziała się, że Talla otworzyła szkatułkę i zapieczętowała w swoim ciele mnie postanowiła ją szukać. Oda Masao czyli Ojciec twojego Ojca był i jest królem Minitrii, który wydał rozkaz by zabić Talle. Wiedząc, że czeka ją śmierć spłodziła z Ton'em Masao,z twoim Ojcem, Ciebie Reymondzie. Aby zachować mnie gdy byłeś jeszcze w macicy zapieczętowała mnie w tobie by narodzić syna, który zmieni ten świat. Talla była przechowywana przez całą porę letnią w jaskini aż do momentu twoich narodzin. By cię uratować dała pod opiekę bratu Ton'owi, Benji'emu, twojemu wujowi. Talla była piękną i inteligentną kobietą, która skończyła wszystkie klasy "B" z czego została najlepszą w oddziale pieczętujących. A twój Ojciec był wspaniałym wojownikiem, założycielem klanu Masao w którym przetrwał tylko twój Wuj Benji. Reszta została zamordowania z obronie przed Tallą i po to by kupić cenny czas dla twoich narodzin. Innym słowem oddali za ciebie życie, bo wierzyli w ciebie, że tylko ty możesz zmienić przeszłość, że tylko tylko możesz zmienić ten świat. To tyle jeżeli chodzi o twoich rodziców i samego ciebie. Zapytam ciebie jeszcze czy masz jakiś cel ?- opowiedziawszy dodał pytając. Rey usłyszawszy to co powiedział mu Eterius, padł na kolana i zaczął wylewać rzekami łez krzycząc przy tym:
- Dlaczego! dlaczego wiem dopiero teraz po tylu latach, dlaczego Wuj mi tego nie powiedział ! Nie mogę uwierzyć, że miałem rodziców, że zrobili to bo mnie kochali oddając własne życie za mnie! Tak się cieszę, że mogę spokojnie o tym powiedzieć, ale nie przecież płaczę! chodź czuję żal z drugiej strony czuję się szczęśliwy . . - wypowiedział głośno żalem. Rey przez chwilę jeszcze klęczał aż ustał i wytarł łzy o swoje ramię. Eterius spoglądając na płaczącego Rey'a zastanawiał się głęboko w myślach.
-A więc tak płaczą ludzie, nie potrafię tego zrozumieć, bo sam nie potrafię płakać, czy to dobre czy to złe? Myślę, że jest to dla niego ciężkie dowiadując się o prawdzie dopiero teraz.-pomyślał Eterius. Rey stojąc odpowiedział na pytanie odnoszące się do celu.
-Mam małe cele chodź nie wiem czy coś znaczą, pragnę zostać najlepszym wojownikiem chodź jestem słaby , pragnę też jakoś zmienić ten świat na lepszy, oczyścić go z brudu po którym ludzie stąpają, gdzie trwają wojny i trwa nędzne cierpienie. Ludzie widzą w tym rozwiązanie ale jak naprawdę jest ? Myślę, że w cierpieniu znajdziesz większe cierpienie niż rozwiązanie aż do śmierci. Mam cel coś zrobić z moją siłą oraz cel w którym chciałbym zobaczyć moich rodziców.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc twój cel staję się również moim, jesteśmy jednością która będzie dążyć do tego aż po śmierć. Jeżeli zginiesz zginę i ja.-powiedział Eterius
-Dobra ! Jeżeli dobro jeszcze istnieję to ja go odnajdę! Sprawię by każdy stał się dobry nawet jeżeli miałbym zapłacić za to życiem. Moja śmierć wobec tego czynu nie pójdzie na marne, bo ludzie dowiedzą się o mnie i będą podążać tą samą ścieżką. Może będzie ich tylko paru albo tylko jeden ale będą walczyć do końca.- powiedział Rey. Eterius z powagą spojrzał na Reya postanawiając się uśmiechnąć do niego, chodź nie wiedział co to znaczy.
-Dobra, dobra musisz już wracać.-powiedział Eterius
-Ok tylko zadam jeszcze pytanie. Dlaczego jesteś uwięziony ? i poco nosisz maskę oraz szatę ?-zapytał ze zdziwieniem Rey.
-Jestem uwięziony bo to część pieczęci którą nałożyła na mnie twoja matka, by moja moc nie pochłonęła ciebie na wieki. Maska i szata również jest pieczęcią. Wszystko to obyś stopniowo przyzwyczajał się do mojej mocy. Jesteś jeszcze młody a taka siła mogłaby cię zabić.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc żegnaj. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.-oznajmił Rey.
-Lepiej się tysiąc razy witać niż raz na zawsze żegnać, a więc do zobaczenia Remondzie, pamiętaj jesteśmy jednością. Przez cały czas byłem w tobie od momentu pieczęci, więc wiem co czujesz. To co tu widziałeś była rzeczą między twoim a moim umysłem z tworzonym przeze mnie i ciebie.-powiedział. W chwili Rey przeniósł się w miejsce, gdzie miało spotkanie z Baki'm.
-Reymondzie czekałem na ciebie aż 14 pór letnich by wreszcie cię zobaczyć i z tobą porozmawiać, podejdź bliżej bym mógł ciebie zobaczyć.-powiedziała spokojnie tajemnicza postać w ciemnej oddali. Rey przestraszony zbliżał się co raz bliżej, aż ujrzał kraty więzienne za którymi była zupełna ciemność. Chłopak złapał stalowe kraty, wtedy wyłoniła się zamaskowana postać w czarnej szacie. Rey w panice przewrócił się w tył siadając na pośladkach. W ten rzekła zamaskowana postać:
-Powstań Reymondzie, nie ma się czego bać.-dał do zrozumienia Rey'owi. Rey wstał po czym zapytał:
-Kim jesteś?
-"Kim jesteś?" jest jedyną formą od funkcji "czym jesteś". A czym jestem? Duchem w masce, jestem Tobą i Mną, Matką i Ojcem, bratem i przyjacielem, nami wszystkimi na tym świecie.-odpowiedział.
-Duchem? Jak to mną? Dlaczego tu jestem?
-Tak duchem, może lepiej jak się przedstawię, nazywam się Eterius i jestem złotym duchem w postaci złotego płomienia i wiatru tworzącego jeden wspólny element. Jestem Duchem przewyższającym inne zwykłe duchy. Zesłany przez Boga, lecz zostałem zamknięty w złotej szkatułce i zapieczętowany przez człowieka. Moim celem było zmienić ludzkie serce tak by żyła w niej tylko miłość, ale teraz już za późno. Mój cel już wygasł 20 lat temu, gdy tyle czasu miałem na to by to spełnić. Nie mam celu i nie wiem co mam począć, lecz jesteś Ty. Ty który może zmienić wszystko.-powiedział Duch
-Miło mi ciebie poznać chodź nadal nie pojmuję pewnych rzeczy, rozumiem, że jesteś duchem ale skąd się wziąłeś we mnie?-zapytał Rey
-Teraz powiem ci całą prawdę o tobie i o . . . twoich rodzicach . Rey kiedy usłyszał słowo dotyczące rodziców robiąc duże oczy zdziwił się czy naprawdę miał rodziców i kim oni byli.
-Kontynuuj proszę !- krzyknął z rozpaczą Rey
-Tak więc opowiem ci całą prawdę, gdy teraz mam na to możliwość. 17 lat temu gdy byłem jeszcze uwięziony w złotej szkatułce pewnego dnia ujrzałem światło dzienne a zarazem twoją matkę Talle. Była piękna, a jej dusza piękniejsza od urody. Posiadała dobre serce jakie inny człowiek nie posiadał. Po czasie kiedy rada miasta dowiedziała się, że Talla otworzyła szkatułkę i zapieczętowała w swoim ciele mnie postanowiła ją szukać. Oda Masao czyli Ojciec twojego Ojca był i jest królem Minitrii, który wydał rozkaz by zabić Talle. Wiedząc, że czeka ją śmierć spłodziła z Ton'em Masao,z twoim Ojcem, Ciebie Reymondzie. Aby zachować mnie gdy byłeś jeszcze w macicy zapieczętowała mnie w tobie by narodzić syna, który zmieni ten świat. Talla była przechowywana przez całą porę letnią w jaskini aż do momentu twoich narodzin. By cię uratować dała pod opiekę bratu Ton'owi, Benji'emu, twojemu wujowi. Talla była piękną i inteligentną kobietą, która skończyła wszystkie klasy "B" z czego została najlepszą w oddziale pieczętujących. A twój Ojciec był wspaniałym wojownikiem, założycielem klanu Masao w którym przetrwał tylko twój Wuj Benji. Reszta została zamordowania z obronie przed Tallą i po to by kupić cenny czas dla twoich narodzin. Innym słowem oddali za ciebie życie, bo wierzyli w ciebie, że tylko ty możesz zmienić przeszłość, że tylko tylko możesz zmienić ten świat. To tyle jeżeli chodzi o twoich rodziców i samego ciebie. Zapytam ciebie jeszcze czy masz jakiś cel ?- opowiedziawszy dodał pytając. Rey usłyszawszy to co powiedział mu Eterius, padł na kolana i zaczął wylewać rzekami łez krzycząc przy tym:
- Dlaczego! dlaczego wiem dopiero teraz po tylu latach, dlaczego Wuj mi tego nie powiedział ! Nie mogę uwierzyć, że miałem rodziców, że zrobili to bo mnie kochali oddając własne życie za mnie! Tak się cieszę, że mogę spokojnie o tym powiedzieć, ale nie przecież płaczę! chodź czuję żal z drugiej strony czuję się szczęśliwy . . - wypowiedział głośno żalem. Rey przez chwilę jeszcze klęczał aż ustał i wytarł łzy o swoje ramię. Eterius spoglądając na płaczącego Rey'a zastanawiał się głęboko w myślach.
-A więc tak płaczą ludzie, nie potrafię tego zrozumieć, bo sam nie potrafię płakać, czy to dobre czy to złe? Myślę, że jest to dla niego ciężkie dowiadując się o prawdzie dopiero teraz.-pomyślał Eterius. Rey stojąc odpowiedział na pytanie odnoszące się do celu.
-Mam małe cele chodź nie wiem czy coś znaczą, pragnę zostać najlepszym wojownikiem chodź jestem słaby , pragnę też jakoś zmienić ten świat na lepszy, oczyścić go z brudu po którym ludzie stąpają, gdzie trwają wojny i trwa nędzne cierpienie. Ludzie widzą w tym rozwiązanie ale jak naprawdę jest ? Myślę, że w cierpieniu znajdziesz większe cierpienie niż rozwiązanie aż do śmierci. Mam cel coś zrobić z moją siłą oraz cel w którym chciałbym zobaczyć moich rodziców.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc twój cel staję się również moim, jesteśmy jednością która będzie dążyć do tego aż po śmierć. Jeżeli zginiesz zginę i ja.-powiedział Eterius
-Dobra ! Jeżeli dobro jeszcze istnieję to ja go odnajdę! Sprawię by każdy stał się dobry nawet jeżeli miałbym zapłacić za to życiem. Moja śmierć wobec tego czynu nie pójdzie na marne, bo ludzie dowiedzą się o mnie i będą podążać tą samą ścieżką. Może będzie ich tylko paru albo tylko jeden ale będą walczyć do końca.- powiedział Rey. Eterius z powagą spojrzał na Reya postanawiając się uśmiechnąć do niego, chodź nie wiedział co to znaczy.
-Dobra, dobra musisz już wracać.-powiedział Eterius
-Ok tylko zadam jeszcze pytanie. Dlaczego jesteś uwięziony ? i poco nosisz maskę oraz szatę ?-zapytał ze zdziwieniem Rey.
-Jestem uwięziony bo to część pieczęci którą nałożyła na mnie twoja matka, by moja moc nie pochłonęła ciebie na wieki. Maska i szata również jest pieczęcią. Wszystko to obyś stopniowo przyzwyczajał się do mojej mocy. Jesteś jeszcze młody a taka siła mogłaby cię zabić.-odpowiedział
-Rozumiem, a więc żegnaj. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.-oznajmił Rey.
-Lepiej się tysiąc razy witać niż raz na zawsze żegnać, a więc do zobaczenia Remondzie, pamiętaj jesteśmy jednością. Przez cały czas byłem w tobie od momentu pieczęci, więc wiem co czujesz. To co tu widziałeś była rzeczą między twoim a moim umysłem z tworzonym przeze mnie i ciebie.-powiedział. W chwili Rey przeniósł się w miejsce, gdzie miało spotkanie z Baki'm.
sobota, 2 marca 2013
Informacja dotycząca zmiany tytułu i zapowiedzenie kolejnej części opowieści
Postanowiłem umieścić ankietę, która będzie przedstawiała 4 nazwy tytułu opowieści. Chcę znać waszą opinię dla tego czekam aż głos w jednym punkcie zwiększy się do min. 10. Co do następnej części będzie ona miała tytuł: "Poznałem prawdę o sobie" w której toczy się pewna rozmowa między człowiekiem a duchem który opowiada całą prawdę na temat Rey i jego rodziców. Premiera owego tytułu pojawi się na blogu jutro w godzinach wieczornych.
~Szakal
Strona 4: Nieznana Siła
Po chwili zaskrzypiała podłoga. Widać było skradającego się wuja Benji'ego, który po cichu wszedł do pokoju Rey'a. Ustał przed łóżkiem, odkrył Reya z pierzyny i głośno zaczął krzyczeć:
-Wstawaj Rey ! wstawaj ! Już dawno powinieneś zjeść jakieś śniadanie!, a gdy zjesz chciałbym żebyś nabrał drewna!-krzyknął w stronę Rey'a. Rey usłyszał krzyk i wstał z łóżka najszybciej jak potrafił, pościelił łóżko i pobiegł w stronę kuchni przygotowując sobie danie z liści edun, elfickich liści. Benji dosiadł się i zapytał.:
-Widziałem twoje siniaki Reymondzie, również mi nie pasuje, że wróciłeś wczoraj późno do domu, co się takiego stało?- zapytał zaciekawiony wujek Benji.
-To nic takiego, próbowałem pomóc Baki'emu chodź wiedziałem, że mi się nie uda, próbowałem coś z tym zrobić, lecz stałem jak tchórz i po chwili zacząłem być bity. Skończyło się na tym, że obaj trafiliśmy nie przytomni do pielęgniarki szkolne. Gdy wyszedłem zapoznałem się z Baki'm. Wczoraj rozmawialiśmy cały wieczór o sobie, a dzisiaj idę się z ni ponownie spotkać.-wytłumaczył
-Rozumiem, tylko pamiętaj następnym razem trzymaj się z daleka od takich łotrów, a to co zrobiłeś było godne bohatera, podziwiam cię za to.-powiedział wesele wujek Benji. Rey po zjedzeniu śniadania wstał, uśmiechnął się w stronę wuja i pobiegł w stronę jeziora Nelos, gdzie umówił się z Bakim. Benji wyszedł z domu i z daleka krzyknął w stronę Rey'a.:
-Tylko wróć potem coś jeszcze zjeść i pozdrów ode mnie tego Baki'ego!- krzyknął Benji. Rey przytaknął głową i pobiegł dalej. Dotarł na miejsce po czym zauważył Baki'ego siedzącego na kamieniu. Podszedł do niego, skromnie się przywitał po czym zapytał:
-To od czego zaczynamy, jaki rodzaj magii będziemy używać?!-zapytał z niecierpliwością.
-Myślę, że najpierw trzeba poznać jakim żywiołem preferuje twoja dusza, ciało i umysł. Żeby to sprawdzić trzeba zdjąć pieczęć specjalnym zaklęciem.Pieczęć ogranicza twoją duszę i ciało oraz umysł do ukazania się twojej prawdziwej energii duchowej natury.-wytłumaczył
-A jak to zrobisz, znasz to zaklęcie?-zapytał Baki'ego
-Nie martw się pożyczyłem zwój z tym zaklęciem mojego Ojca, myślę, że się o niczym nie dowie. Teraz pokażę na czym to polega. Usiądź w siadzie skrzyżnym, złącz obie ręce trzymając je wysoko nad głową po czym weźmiesz głęboki oddech, a ja wypowiem zaklęcie zdejmując moją prawą ręką zaklęcie uciskając twoją środkową klatkę piersiową. Musisz się skupić i niczym nie myśleć. No to zaczynam.-powiedział Baki. Baki wyjmując zwój z torby zaczął czytać je w prawej ręce, a lewą ucisnął środkową klatkę piersiową Rey'a wypowiadając słowa.:
IRUCLES SENTI NO MORA
ANTE E NOSES U EPOS SAN
CHRONICLE !
Po wypowiedzeniu tych słów, woda na jeziorze zaczęła drgać a wiatr przemieszczał się co raz szybciej wokół Rey'a i Baki'ego. Pieczęć została zerwana a siła, która uwolniła się z Rey'a odepchnęła Baki'ego na 12 stóp. Baki spojrzał w stronę Rey'a lecz ogień który się żarzył w okół niego nie pozwalał dokładnie zobaczyć co się dzieję z Rey'em. Z niedowierzaniem Baki ledwo spoglądał na Rey'a i pulsującą wokół energię w postaci złotego ognia. Przez chwilę się jeszcze przyglądał myśląc sobie.:
-Niewiarygodne, to przecież element złotego ognia, która jest rzadką cechą dla zwykłego żywiołu ognia. To co tu widzę to elementarna fuzja! połączenie dwóch żywiołów ognia, na dodatek złotego z wiatrem stanowiący jedną energię, to nie możliwe a jednak na to patrzę, przecież on ma 14 lat skąd by miał taką moc, nie pojmuję tego.-rozmyślał głęboko Baki nad ideologią energii Rey'a. Rey cały czas siedział nie wiedząc skąd ma taką energię, spojrzawszy na Baki'ego zauważył, że leży nie przytomny. Zauważył również, że ani woda ani wiatr się nie poruszały. Rey w padł panikę doznając szoku, nie wiedział co ma zrobić, w trakcie tej dziwnej sytuacji usłyszał głos i znalazł się w miejscu, gdzie wszystko płonęło złotym ogniem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)