sobota, 20 kwietnia 2013

Strona 7: Wyruszamy w podróż!

Po ciężkim dniu, w którym Rey spędził większość czasu w raz z Baki'm towarzyszącym mu i pomagającym przy treningu. Obaj chłopcy się obudzili, pożegnawszy się rozeszli się do domu. Rey powoli otwierał drzwi od domu. Kiedy zrobił krok w przód ujrzał stojącego w korytarzu Benji'ego.
-Gdzie byłeś? nie mogłem zasnąć przez Ciebie myśląc czy nic się Tobie nie stało.- zapytał rozgniewany Benji.
-Wujku, no więc byłem w lesie i rozmawiałem z Baki'm. Trenowałem tak mocno, że ze zmęczenia zasnąłem razem z nim koło jeziora.- wytłumaczył Rey.
Jeszcze przez chwilę Benji spoglądał na spokojnego i milczącego chłopca. Wziął głęboki oddech i powiedział:
-Reymondzie weź te rzeczy, spakowałem tylko te najbardziej potrzebne. Picia i jedzenia wystarczy, wyruszamy za nie całą godzinę tylko jeszcze coś zjesz. Co do szkoły napisałem prośbę o zawieszenie więc szkołę ukończysz za 6 miesięcy.- powiedział z powagą Benji.
Rey nie potrafił wypowiedzieć ani jednej słowa ze swoich ust. Nie znał powodu dla którego miałby wyruszać tak nagle w nieznaną podróż. Chwila minęła, gdy Rey chciał powiedzieć coś na ten temat w trakcie tego momentu Benji przerwał okazje by dać Rey'owi coś do powiedzenia i sam postawił się wyrazić.
-Nie mów nic Reymondzie wszystko wiem. Nie wiem czy uznać to za słuszne zdarzenie czy też nie, ale jedno jest pewne, trzeba wyruszać w drogę. W chwili gdy byłeś dzieckiem twoja matka wręczyła mi ten amulet. Był on oznaką i również czasem w, którym postanowisz zdjąć ze swojego ciała i duszy magiczną pieczęć ograniczającą twoją energię. Amulet pękł więc wiem, że stało się to co stać się nie powinno, choćby teraz. Wyruszamy w dolinę zwaną Synaj, gdzie nauczysz się walki wręcz oraz posługiwania się magią. Teraz powiem ci kim byli twoi rodzice.
Chłopiec chwilę się zastanowił po czym postanowił coś wyodrębnić.
-Wujku, jestem zdziwiony, że wszystko wiesz. Teraz już wiem jak moja Matka mogła być tak mądra robiąc coś takiego. Co do rodziców nic już nie musisz o nich mówisz, wiem prawie wszystko dzięki rozmowie z Eterius'em. Zapewne wiesz o kogo chodzi. Skoro musimy wyruszać to niech tak będzie, będę gotowy za nie całą godzinę!- krzyknął wesele Rey ruszając w stronę kuchni. Po rozmowie z Rey'em Benji zastanawiał się przez chwilę co do całej rozmowy.
-Nie mogę uwierzyć, że jest już taki dorosły, choćby się tak wydawało cała ta sytuacja zmieniła jego życie, a on się tym nie przejmuję. Może to traktuję jako zabawę chodź nie powinien. Sam nie wiem.- pomyślał Benji.
Rey zjadł dwie porcje obiadu, które były przygotowane z wczoraj przez wuja Benji'ego. Chwycił swoją wielką zieloną torbę i z uśmiechem na twarzy krzyknął w stronę wuja:
-Jestem gotowy!
-Zatem ruszajmy.- powiedział ze spokojem wujek Benji.
I tak droga którą ciągnęła się w stronę Synaj była długa i obrośnięta lasami. Tempem którym szli wydawał się niezbyt gwałtowny, po prostu się nie śpieszyli. Będąc na drodze do Synaj, przejście w dalszą wędrówkę zastawiają dwie postacie w czarnych płaszczach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz