sobota, 20 kwietnia 2013

Strona 8: W walce ze słabościami

Idąc dalej Rey wraz z Benji'm zauważył dwie postacie ubrane w czarne płaszcze. Twarze były zakryte czarnym kapturem a przy biodrach widać było przymocowane pochwy w których widniał miecz przy każdej osobie. Rey i Benji postanowili ustać. Rey zbliżył się bardziej w stronę wuja i cicho powiedział:
-Wujku, widzisz? Oni są uzbrojeni, myślisz, że są po to by strzec przejścia?- zapytał cicho Benji'ego.
-Widzę, ale nie wydaję mi się by byli tu po to by coś chronić. Wydobywa się od ich dziwna mroczna aura. Bądź za mną, ja podejdę i zobaczymy o co chodzi.- dał do zrozumienia Benji.
Rey zrobił tak jak kazał Benji. Gdy podchodził co raz bliżej jedna z zakapturzonych postaci odezwała się mrocznym głosem:
-Nie zbliżaj się.
Benji ustał i powiedział w ich stronę:
-Po co tu stoicie? jeżeli zamierzacie nas powstrzymać od miejsca w które zmierzamy to ja w takim razie powstrzymam was by spokojnie przejść. 
Drugi raz odezwała się mroczna postać:
-Jesteśmy tu po to by wziąć ze sobą tego chłopca który stoi za tobą przestraszony. Jeżeli masz zamiar walczyć do nic nam nie przeszkodzi w wypełnieniu tego celu. 
Postać mówiąca jako pierwsza postanowiła wyjąć z pochwy miecz i zaatakować. Benji przyjął postawę bojową po czym wyjął swój miecz w obronie. Gdy dwa miecze się starły, z miecza przeciwnika zaczęła wydobywać się czarna aura. Postać wypowiedziała magiczne zaklęcie gdy wówczas wybuchł czarny ogień. Benji w jednej chwili zdążył zrobić unik. 
-Użytkownik czarnego płomienia, bardzo rzadki żywioł z rodzaju ognia. Kim oni są? Tamten drugi stoi jakby na coś czekał, czyżby przypatrywał się całej walce? Nie ważne.. Rey z chowaj się! Jeżeli zginę uciekaj w stronę miasta!- po chwili zastanowienie Benji krzyknął w stronę Rey'a. 
Rey patrząc na przeciwnika był sparaliżowany widząc jego siłę. 
-Nie mogę, nie mogę tak stać! Muszę coś zrobić. Nie wybaczę sobie tego jeżeli coś stanie się mojego wujowi. Muszę pokazać, że jestem silny, muszę.- myślał sparaliżowany Rey.
Po uniku i ostrzeżeniu w stronę Rey'a przeciwnik odskoczył w górę i zaatakował
-Odsłoniłeś się.- powiedział przeciwnik.
Benji został dźgnięty w lewe ramię. Energia wydobywająca się z miecza nie dawała na żaden ruch ze strony Benji'ego. Rey widząc ten straszny widok ocknął się i z determinacji wypowiedział zaklęcie nauczone podczas treningu z Baki'm: 
-"Cięcie dwoma palcami"!
Po czym podbiegł do przeciwnika i wbił dwa palce w samo serce. Benji spoglądał z niedowierzaniem na to co się stało. Patrzył na Rey'a który stał przed przeciwnikiem. Rey wyjął zakrwawioną rękę. Jeszcze przez chwilę stał patrząc na swoją rękę i zakapturzoną postać która upadła na ziemie. W tym czasie Rey odezwał się w stronę Benji'ego.
-Wujku, nie po to trenowałem, by stać przestraszonym przed przeciwnikiem czy uciekać i mieć do siebie żal o to, że z tchórzyłem. Ja po prostu chciałem być silny, by móc pomagać komuś na kim mi zależy. Chciałem pokazać rodzicom i podziękować im tym, że mogę zrobić coś co inni zrobili dawno temu dla mnie.- powiedział Rey. 
Benji leżał roniąc łzy. Patrzył na Reya z nadzieją i z lekkim nie dowierzaniem na to co się stało. Rey chwycił miecz i wyciągnął Benji'emu z lewego ramienia. Postać w dali która stała wyglądała na obojętną, lecz postanowiła odejść. Benji wstał i nałożył na swoje ramię opatrunek związawszy je szmatką. 
-Jestem z Ciebie zadowolony Reymondzie, nie wiedziałem, że się tak to skończy, ale dzięki Tobie zmieniła logika czasu dla którego miało miejsce moja porażka. Dziękuje ci. Jestem zdziwiony, że tak w krótkim czasie nauczyłeś się tak skomplikowanej techniki i gdy na Ciebie patrzyłem widziałem strach w Tobie, obawę przed tym co może się stać. Myślałem, że uciekniesz, lecz pokazałeś jak silny się stałeś. To nie koniec. Byli to dziwni ludzie ze złymi zamiarami. Na dodatek jeden z nich posiadał dziwne umiejętności, które pokazał podczas walki.- powiedział Benji.
Po całej sytuacji Rey w raz z wujem Benji'm postanowili kontynuować wędrówkę w stronę Synaj. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz