czwartek, 28 lutego 2013

Strona 3: Wreszcie poznałem przyjaciela !

Nastał ranek, ptaki zaczęły śpiewać a wiatr nie zaprzestawał kołysaniu drzew. Rey bez problemu wstał, ubrał się, zjadł śniadanie i wyruszył w stronę szkoły.Gdy dotarł na miejsce zobaczył grupkę nastolatków, którzy znęcają się nad chłopakiem. Rey zaczął rozmyślać co ma zrobić, chodź coś mu nie pasowało.
-Nie dam rady mu pomóc, jest ich zbyt wielu, ale mimo wszystko muszę mu pomóc!- krzyknął głośno w myślach. Rey desperacko z poważną miną ruszył w kierunku chłopaka który jest bity przez grupkę nastolatków. Gdy był już wystarczająco blisko u stanął. W ten odezwał się jeden z chłopaków.
-Co tak stoisz sztywno jak bambus?! , lepiej szybko stąd idź.- zagroził
-Nie mam zamiaru! Zostawcie go w spokoju i lepiej się stąd wynoście ! - krzyknął głośno Rey w stronę wszystkich chłopaków znęcających się nad chłopakiem. Rey stojąc cały czas bez ruchu trząsł się i bał wypowiedzieć następnego słowa. Podszedł chłopak z grupki i powiedział:
-Spójrzcie jak się boi, zbijcie tego szczeniaka tak by się nauczył , że nie warto wtrącać się w nie swoje sprawy.- oznajmił. Rey cały się trząsł, już wiedział, że im nic nie zrobi ani nie ucieknie. Podchodzili coraz bliżej aż do momentu kiedy zaczęli go tłuc. Bili go i kopali przez całą minutę. Tamten chłopak nic nie mógł zrobić, ponieważ sam był ciężko ranny. Kiedy grupka nastolatków zauważyła zbliżającego się nauczyciela postanowiła odpuścić i sobie pójść. Nauczyciel był już na miejscu spoglądając na dójkę pobitych chłopaków nie wiedząc co ma z nimi uczynić.
-Kto wam to zrobił? Chyba nie biliście się nawzajem?- zapytał nauczyciel nie przytomnych chłopców. Lecz ani Rey ani chłopak po przeciwnej stronie nie miał siły wykrztusić ani jednego słowa z ust. Nauczyciel postanowił zawołać innego ucznia by mu pomógł zanieść dwójkę do szkolnej pielęgniarki. Chłopcy zostali zabrani i zaraz po wyjściu z pokoju dowiedzieli się , że nic nie zostało zewnętrznie złamane prócz dużej ilości siniaków które są na ciele. Gdy wyszli chłopak zapytał się ze spokojem Rey'a.
-Dlaczego to zrobiłeś? Przecież wiedziałeś, że nie masz szans.-zapytał Rey'a
-Wybacz ale mój Wuj nauczył mnie pewnej rzeczy, ze względu na wszystko powinieneś zaprzestać agresji! nie ważne jak to zrobisz, ważne żebyś coś z tym zrobił niż masz się przyglądać jak cierpi druga osoba. Nawet gdy jesteś słaby, możesz to zrobić, nawet oddając za tą osobę życie tylko po to by ją uratować.-oznajmił Rey
-Dziękuję , że się za mnie stawiłeś lecz zrobiłeś to nie umyślnie, mogłeś spokojnie przejść obok.-odpowiedział.
-Ty jeszcze nie rozumiesz !, nie mógłbym tak po prostu przejść z obojętnością patrząc jak cię krzywdzą, z hańbił bym swój honor gdybym to uczynił, a teraz zapytam jak się nazywasz ? ja jestem Rey- powiedział desperacko w stronę chłopaka
-Wybacz, po prostu nigdy nikt nie starał się mnie obronić, dlatego nie wiem co uważać za słuszne, ale też nie chciałem by cierpiała przez moje problemy przypadkowa osoba, a nazywam się Baki Otusamo , miło cię poznać Rey.-odpowiedział Baki z uśmiechem na twarzy.
Rey odwzajemnił się tym samym postanawiając się uśmiechnąć w stronę Baki'ego i zapytać ponownie.
-W jakiej jesteś klasie?, po wyglądzie tylko dostrzegam, że jesteś nieco starszy.-oznajmił
-W 5-tej klasie "Yru"-odpowiedział Baki
-Niesamowite! czyli jesteś w klasie w której nie tylko uczą pisania , czytania czy tez technik obronnych , ale również uczą magi ofensywnej, pieczęci i przywołań.-powiedział wesoło Rey.
-Tak.-odpowiedział krótko Baki.
-Zadam ostatnie pytanie, zostaniemy przyjaciółmi? nigdy nie miałem przyjaciół ani tez przyjaciela, a ty wydajesz się być w porządku.-zapytał Baki'ego
-Oczywiście , ja również nigdy nie miałem, może dlatego, że nie lubili gdy za dużo wiedziałem czy tez dobrze się uczyłem, na znak naszej przyjaźni złap moje dwa ostatnie palce u ręki swoimi dwoma ostatnimi palcami, skrzyżujmy je i uściśnijmy, to będzie nasze przymierze.-powiedział.
Rey zrobił to i ułożył palce tak jak powiedział Baki po czym obiecali sobie przyjaźń po grób. Baki wraz z Rey'em postanowili dziś nie iść na żadne lekcje, zaś poszli do lasu Lhesa w którym obaj zaczęli opowiadać o swoim życiu. Zrobiło się późno, obaj chłopcy rozeszli się w każdy inny kierunek domu w którym mieszkają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz