niedziela, 31 marca 2013
Strona 6: Gwiazdy
Wszystko wróciło do normy. Energia pokrywająca Rey'a ucichła z czego wiatr i ogień znikł. Baki leżał cały czas na ziemi będąc zdziwiony. Rey wstał, poszedł i wyciągnął ręke w stronę Baki'ego. Baki złapał dłoń Rey'a i wstał. Wszystko działo się szybko a miejsce w którym znajdował się Rey było stworzone wyobraźnią jego i Eteriusa dla czasu trwającego jedną sekundę. Niedowierzający Baki zapytał.
-Skąd masz taką energię? To co się działo nie jest normalnym zjawiskiem! Nie od tak się rodzą ludzie mającą pod kontrolą dwa żywioły stanowiące jedność, zwane elementarną fuzją. Rey czy jest coś czego jeszcze nie wiem?- zapytał.
Zakłopotany Rey chciał już powiedzieć jedno słowo gdyż... usłyszał głoś Eteriusa w swojej głowie.
-Reymondzie za nic nie możesz powiedzieć co posiadasz w swoim wnętrzu, powiedzenie jednej osobie może Tobie strasznie zaszkodzić. Jeśli ta informacja dotarłaby do miasta miałbyś poważne kłopoty, byłbyś poszukiwany. Nawet, gdy to Twój największy przyjaciel musisz uważać.
Rey usłyszawszy słowa Eteriusa odpowiedział na pytanie Baki'ego.
-Myślę, że to zbieg okoliczności, sam się zdziwiłem, możliwe jest, że ta energia płynęła z moich i emocji, które odczuwałem.- dał do myślenia Rey.
-Może masz rację, chodź mówiłem Tobie byś o niczym nie myślał, lecz nadal się zastanawiam nad tym co widziałem! Jeżeli to prawda to jesteś rzadką osobą która ma wrodzone te dwa żywioły. Trenując swoje ciało i umysł możesz stać się naprawdę silnym wojownikiem nie kończąc przy tym żadnej szkoły, nawet widzę Cię w świetle Ancara czy też Exodusa.
-Przestań tak mówić, bo postawiłeś mnie wdziwnej sytuacji, a tak po za tym kim jest ten Ancar i Exodus?- zapytał Rey.
-Tak myślałem, że o to zapytasz. Ancar jest osobą uważaną za nad człowieka z umiejętnościami niemożliwymi dla człowieka. Słyszałem też, że może mieć dusze demona bądź dusze jakiegoś smoka. Exodus jets magiem, który ponoć zostaję ukształtowany w łonie matki przez samego Boga otrzymując mądrość, siłę i umijętności powiązane z Bogiem. Mag ten otrzymuję cel na ziemi który musi spełnić jako obowiązek. Księga mówi, żę mag Exodus objawia się pod swoma postaiami, morocznej osoby którą kieruję nienawiść bądź dobrej który kieruję się miłością w życiu.- odpowiedział.
-Jesteś bardzo mądry Baki, ale jedno mnie zastanawia, dlaczego Exodus może objawiać się pod mroczną stroną, czy Bóg tez potrafi być zły?- zapytał z ciekawością.
-Bóg wybiera jednego człowieka na tej ziemi dając mu wolną wolę ale i cel do którego ma obowiązek wypełnienia od początku. Mag ten jest dobry, ale to nadal człowiek, który Demon z łatwością podpuści by stał on się zły i nie wypełnił woli Boga lecz złego Demona. Chodź to tylko zapiski w księdze. A czy Bóg potrafi być zły? Tego nie wiem.- odpowiedział Baki.
-Teraz rozumiem, dobrze ! kontynuujmy więc trening!- krzyknął z powagą Rey. Baki wraz z Rey'em przeszli do magii opierającej się na Ofensywie, dzięki której Rey będzie mógł atakowac swoich wrogów. Baki otworzył następny zwój z róznymi nazwami magicznymi dostosowanymi do danego żywiołu.
- A więc tak, do twojego żywiołu, czyli.. wiatru. Troszkę to dziwne, ale nie ma żadnego wpisu dotyczącego złotego ognia, a więc to powińmy. Z wiatru są następujące czary i techniki:
-Cięcie dwoma palcami- polega ona na uzyciu prędkości wiatru które przeszywa osobę ciosem z dówch palców.
-Ukryty w wietrze- stajesz się jednością z wiatrem z czego jesteś niewidzialyn dla wroga.
Ryk ostrzy- wykumulowaną czakrę z płuc wydychasz tworząc ostre jak brzytwy ostrza stworzone dzięki wiatru.
-Jedność- używa czakrę z wiatru dzieląc się ze szybkością.- wyczytał Baki.
-Bierzmy się do roboty!- krzyknął wesele Rey z uśmiechem na twarzy.
Rey wybrał czary i techniki do treningu po kolei. Uczył się do późnego wieczora nie dając szansy na odpoczynek. Za wszelką cenę chciał nauczyć się wszystkiego naraz w jeden nie cały dzień. Baki usiadł na kamieniu spoglądając cały czas na trenującego Rey'a.
-Co On pragnie osiągnąć? Jego determinacja jest silna, ale czy wie, że męcząc tak swoje ciało nie będzie miał siły na kolejne dni nauki? Hmm.. powoli poznaje jaki on jest naprawdę.. co jeszcze skrywa?- pomyślał głęboko Baki.
Rey cały spocony z zakrwawionych rękach nie ustaję od treningu po czym postanowił ustać.
-Pokażę wszystkim, że jestem inny, pokażę innym, że dam radę obronić osobę na której mi zależy, na pewno to zrobię, tamta porażka była początkiem do tego jak stanę się silny naprawdę. Udowodnię mojej Matce i mojemu Ojcu, że jestem silny, pokaże im tym jak naprawdę ich kocham.- pomyślał Rey stojąc zacząwszy obcierać swoimi zakrwawionymi rękoma oczy z których leciały łzy. Zaczął kontynuować swój trening kumulując czakrę i uderzając gołymi pięściami w drzewo.
-Czyżby płakał? Pewnie sobie coś przypomniał, muszę to przerwać, bo w takim stanie będę musiał go ciągnąć w stronę w domu.- pomyślał Baki.
Baki już podchodził, gdy Rey nagle ze zmęczenia upadł na ziemię. Próbując wstać, oparł się o łokcie ziemi uginając powoli nogi ku górze. Postanowił jeszcze ostatnimi siłami uderzyć trzy razy drzewo.
-Starczy już! Jesteś zmęczony, chodź usiądziemy razem na trawie.- oznajmił Baki.
Baki widząc Rey;a w takim stanie postanowił go chwycić i wziąć pod pachę i zaprowadzić go przed rzeczkę, po czym chłopcy usiedli na trawie.
-Dziękuję ci...-powiedział Rey nie dokańczając następnego zdania.
-A to za co?- zapytał ze zdziwieniem Baki.
-...za to, że jesteś, za to co mi dzisiaj pokazałeś, to czego mnie nauczyłeś, chodź w pełni jeszcze nie potrafię.- powiedział wzruszony Rey.
-Ależ nie ma za co, jesteś moim przyjacielem, zawsze Tobie pomogę, przytulę, dam swój bark byś mógł wylać spokojnie na nim swoje łzy. Skoczę za Tobą w ogień, myślę, że byś zrobił dla mnie to samo, ponieważ Tobie ufam.- powiedział Baki.
-Pamiętaj, zawsze jest coś za co można podziękować, nawet jeżeli to najmniejszy szczegół, chodź dla mnie ten szczegół znaczy wszystko. Ja Tobie również ufam i tez bym oddał życie za Ciebie, umierając z uśmiechem na twarzy, że mogłem ocalić osobę na której mi mocno zależało, inaczej bym się z Tobą nie spotykał.- oznajmił Rey.
Obaj chłopcy już leżeli na trawię. Ich twarz była skierowana w stronę nieba, gdzie patrzeli na gwiazdy. Noc była tak piękna, że w jeziorze odbijało się światło gwiazd padających z nieba.
-Spójrz Baki tylko na te gwiazdy, jedna świeci mocniej od drugiej, chodź są takie same. Patrząc na nie widać spokój, tam gdzie nie czuć cierpienia, bólu i samotności. Nie muszą walczyć, bo wystarczy, że świecą. - powiedział ze spokojem Rey.
-Racja, gwiazdy są jak uczucia, jedne świecą mniej a drugie mocniej. Nawet ta najmniejsza gwiazda może okazać się najsilniejsza.-powiedział Baki.
Kiedy się już bardziej z ściemniło, po pewnym czasie Baki zauważył, że Rey już zasnął. Leżał tak jakby nie bał się o nic chrapiąc przy tym. Baki zmyślając co zrobić z Rey'em, postanowił zrobić to samo, i tak do białego rana spali na trawie po ciężkim dniu nauki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Widzę że, lubisz anime. ^^
OdpowiedzUsuńOpowiadanie bardzo fajne, aczkolwiek przeczytałam dopiero 1 stronę, obiecuję przeczytać od początku.
Piosenki bardzo dobrze, tworzą atmonstferę, dzięki czemu miło sie czyta. ;D
Opowiadanie bardzo dobrze się czyta, aczkolwiek przyczepiłabym się do interpunkcji, i wieluuuu powtórzeń. Popracuj nad tym, a bd Ci bardzo wdzięcznaaaa.
Napewno bd czytać. Opowiadanie fajne, ciekawi.
Pozdrawiam Magda. ;D ;)
Dziękuję za wyrażoną opinie ^^
OdpowiedzUsuńJest to dla mnie bardzo ważne.
Czyli brakuję w niektórych miejscach znaki interpunkcyjne? Jeżeli tak, to postaram się to poprawić. Jeszcze raz dziękuję.
~Szakal